Archiwum kategorii 'Wybory 2007'

Gorycz porażki

23 października 2007

Jaśniepan Kaczorek Mniejszy poniósł porażkę w wyborach. Stwierdził, że o porażce zadecydowała przegrana debata z Tuskiem, który “poszybował w kosmos”. To mi się podoba. Faktycznie, różnica w formie obu bokserów politycznych była wprost kosmiczna. I znowu wszystkiemu winien Tusk. No jak on mógł tak dobrze przygotować się do debaty? Jak śmiał nie rzucić ręcznika na ring i na klęczkach nie prosić o przebaczenie jaśnie nam panującego? Ciekawy jestem o jakiej IV Rzeczpospolitej mówi Kaczorek. Według mnie tak jak nie numeruje się Polski z okresu rządów komuny, tak samo nie powinno się numerować tej z okresu kaczyzmu. Obydwie nie zasługują na to. Było, minęło… Trzeba wziąć się za budowę prawdziwie demokratycznej Polski, a ocenę zostawić historii. Karygodny jest zarzut Kaczorka w stosunku do TVP o popieranie akcji “Idź na wybory - zmień Polskę”. Czyli według niego istotna była jak najmniejsza frekwencja wyborcza. I to jest człowiek, który ma zawsze gębę pełną patriotyzmu? To fałsz i obłuda, to kolejny dowód na nienawiść i brak pokory w stosunku do Narodu. Wstyd, że ktoś taki był Premierem naszego Rządu! Zresztą, on już niczego się nie nauczy. Znowu skłamał twierdząc, że Prezydent ani myśli żądać dla siebie wpływu na obsadę “resortów siłowych”. No jak mu wierzyć, skoro mówił o tym jego wierny zausznik senator Putra. Przecież wiadomo, że bez wiedzy Kaczora w PiSuarze nawet (przepraszam) pierdnąć nie wolno. Mam nadzieję, że PiSuar w końcu pęknie od wewnątrz, a wtedy cały “mocz się wyleje”. Będzie dużo smrodu i brudu ale zawsze można na jego miejsce postawić lepszy, nowoczesny, czysty i z innymi przywódcami. Na tym Polska może tylko zyskać.

Huraaaa….

21 października 2007

Koniec rządów PiSuaru. Cóż za piękny dzień. Oby tylko Kaczorki czegoś nie wymyśliły…

Kaczor liże rany

14 października 2007

Oj, biedny ten nasz premierek Kaczorek. Najpierw trzy rundy z Kwachem. W sumie ciężko wywalczony remis. Następnie informacja o chorobie Kwacha. Paraliżujący strach, a jeżeli on mnie zaraził…? Szybkie polecenie dla Sanepid-u nakazujące kontrolę czy to aby nie choroba zakaźna. Ulga, na szczęście ta choroba do zakaźnych się nie zalicza. Potem następna walka zakończona sromotnym laniem od Donalda. I serducho nie wytrzymało… Czas na kurację. Po takim mordobiciu bokserzy muszą się leczyć kilka miesięcy. Ależ pełne ręce roboty będzie teraz mieć jego wierna piguła SzczyPińSka i osobisty cyrulik Religa. A jak nie zdążą do wyborów? To znowu wszystkiemu winna będzie Platforma, Tusk, układ i postkomuniści.
A tak na marginesie - najważniejsze jest zdrowie psychiczne.

Kaczor znokautowany!!!

12 października 2007

Tego nawet ja się nie spodziewałem. Donald znokautował Kaczora. Ciosy były celne. Kaczor już po pierwszej rundzie, w której parokrotnie był na deskach powinien zostać odesłany do narożnika i poddany (czyli na polecenie braciszka, prezes TVP powinien przerwać program). Tak się jednak nie stało i biedny Kaczor musiał nadal toczyć ten nierówny pojedynek. A Donald ze spokojem, uśmiechem i niespotykanym wyczuciem punktował go minuta po minucie. Żal było patrzeć na walczącego resztką sił Kaczora (żarcik taki, bo w sumie wyglądało to całkiem sympatycznie). Wreszcie gong, jakże upragniony dźwięk dla Kaczora. Chciałoby się rzec “kończ waść, wstydu oszczędź” i … spieprzaj dziadu.
Panowie i Panie, czapki z głów przed Donaldem.

Przed debatą

1 października 2007

Za godzinę odbędzie się debata pomiędzy sekretarzem generalnym PiSuaru oraz naczelnym ideologiem Lidu. Wydaje mi się, że jej przebieg będzie mniej więcej taki:

Debata
Jarek z Olkiem się spotkali,
Przyszłość Polski ustalali.

Rzecze Jarek:
“Precz z korupcją, agentami
oraz postkomunistami”

Na to Olek:
“Precz z Rydzykiem, pisiakami
i wszystkimi moherami”
Dalej było blebleble,
Co dla Polski wróży źle.
Ludzie - idźcie do wyborów
by się pozbyć oszołomów!