Archiwum kategorii 'Rozmaitości'

Igrzyska

17 sierpnia 2008

Witam ponownie po przerwie wakacyjnej. Trwają igrzyska olimpijskie w Pekinie, a że jestem zapalonym kibicem to postanowiłem skrobnąć małe co nieco w tym temacie. Wszędzie Chińczycy. Trochę to nudne oglądać popisy tych chińskich robocoopów. Ale na szczęście są też na tych igrzyskach prawdziwe perełki nie posiadające skośnych oczu. Usain Bolt - sprinter, który już przyćmił wszystkich. O ile można było spodziewać się takiego wyniku czyli nowego rekordu świata, to styl w jakim zostało to osiągnięte był niespotykany. Oglądałem mnóstwo rekordowych biegów sprinterskich ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Dla Bolta nie wynik lecz zwycięstwo na igrzyskach liczyło się najbardziej. A że przy okazji, doskonale się bawiąc, na zupełnym luzie ustanowił fantastyczny rekord świata… cóż, zdarza się. Tak się tylko zastanawiam, na jaki wynik stać go obecnie? Myślę, że na 100 metrów jest w stanie uzyskać około 9,50 sekundy. Na 200 metrów zapewne może pobić wyśrubowany rekord Johnsona i uzyskać około 19,20 sekundy. A może będzie pierwszym człowiekiem który złamie barierę 19 sekund? Fantazjuję? No chyba nie do końca, bo przecież po 50 metrach on dopiera się rozpędza. Zobaczymy. Póki co mam olbrzymią satysfakcję, że widziałem Usaina Bolta na żywo w biegu na 200 metrów, miałem okazję uścisnąć jego dłoń i otrzymałem od niego autograf. Takich wspomnień i pamiątek nikt mi nie odbierze, a wielu może mi zazdrościć.

Autorytety - won

18 czerwca 2008

Ciekawy jestem ilu mamy Polaków znanych w całym Świecie? Spróbujmy policzyć: Jan Paweł II, Fryderyk Chopin, Mikołaj Kopernik, Maria Skłodowska, Lech Wałęsa. Ja naliczyłem aż pięciu. No może jeszcze od biedy dwóch czy trzech można by dodać. Jak by jednak nie liczyć to na nadmiar sławnych Polaków nie możemy narzekać. Tym bardziej przykro, że jedynym żyjącym jest Lech Wałęsa. Pamiętam moją ekstremalną podróż w roku 1988 do Turcji. Jechaliśmy pociągiem, z wieloma przesiadkami. Kilkanaście godzin, w oczekiwaniu na pociąg spędziliśmy na dworcu w miejscowości Pehlivankoy czy jakoś tak. Dziura zabita dechami w europejskiej części Turcji. Było sporo czasu, żeby porozmawiać z zawiadowcą czy kierownikiem stacji. Zgadnijcie o kogo mnie wypytywali i z kim kojarzyli Polskę? Oczywiście był to Lech Wałęsa. Takie to były czasy, że wstyd się przyznać ale Turcy wiedzieli o nim więcej niż ja. Był dla nich bohaterem. I właśnie Wałęsa jest bohaterem dla całego Świata, symbolem obalenia komunizmu. Ale nie dla wielu z nas, Polaków. Cóż, jeszcze trochę, a dowiemy się, że tak naprawdę to komunizm obalili Kaczyńscy, a przez sławny płot skakał Leszek podsadzony przez Jarka albo odwrotnie. Ludzie opamiętajmy się wreszcie. Nie niszczmy nielicznych, pozostałych autorytetów. Bo co będzie dalej? Okaże się, że Chopin i Skłodowska współpracowali z wywiadem francuskim, Kopernik miał podwójne obywatelstwo ( polsko – niemieckie ), a Papież był agentem Pana Boga. Nadeszła chyba pora aby zdecydowanie przeciwstawić się tym wszystkim oszołomom z IPN, będących tylko i wyłącznie lizusami PiSuaru. Historię zawsze można interpretować bardzo, bardzo różnie. Ważne jest, aby przy okazji nie szkodzić Polsce. Bo w oczach Świata stajemy się coraz większym pośmiewiskiem. Czy sie to komuś podoba czy nie Wałęsa jest i będzie dla całego Świata przez dziesiątki, a może i setki najbliższych lat symbolem walki z komunizmem. I marne Kaczory, z poczuciem permanentnego niedowartościowania tego nie zmienią, bo to źli ludzie są, bo serca mają za blisko d..y.

To, co rozpętał kiedyś w Polsce PiSuar charakteryzuje moja krótka rymowanka:

Agent
Czy to mały, czy to duży,
Ten co kurzy i nie kurzy,
Czy to gruby, czy to chudy,
Ten co blondyn albo rudy,
Każdy może być agentem
Póki kaczor prezydentem.

Zabawa w sport

15 czerwca 2008

Trwają mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Nasi piłkarze grają bardzo przeciętnie i szanse na sukces muszą odłożyć na bliżej nieokreślony czas. Kibice i media pomstują na sędziego Webba, a jakoś umyka im najzwyczajniej w świecie słabiutki poziom prezentowany przez naszych piłkarzy. Gdyby zagrali dobry mecz z teoretycznie jeszcze słabszą Austrią, strzelili im ze dwie albo trzy bramki nikt nie miałby pretensji do Webba o nieuzasadniony rzut karny. Niestety gospodarzom nawet ściany pomagają, a słabemu to zawsze wiatr w oczy wieje. Ludzie, traktujmy sport jak dobrą rozrywkę i zabawę. Umiejmy docenić klasę przeciwników. Nawet jak przegramy to nic strasznego. Cóż, na dzień dzisiejszy nie posiadamy piłkarzy i drużyny zdolnej do wygrywania wielkich imprez mistrzowskich. Cieszmy się więc, że jesteśmy w grze, że mamy okazję oglądać naszych w gronie najlepszych drużyn Europy. I przestańmy w końcu liczyć na cud i na wymodloną pomoc bożą. Bóg może też jest kibicem sportowym ale zapewne sprawiedliwym i obiektywnym. Nie wtrąca się w takie tam sobie rozgrywki sportowe ludzi. Kibicuje wszystkim na równi i dlatego najczęściej wygrywają naprawdę najlepsi. Bo szczęście sprzyja lepszym. A Pan Bóg? Pewnie się śmieje z tych naszych, kibica rozterek. Z drugiej strony wszyscy jesteśmy przeciwni niedozwolonym środkom dopingującym w sporcie, a cóż to byłby dopiero za doping w postaci pomocy boskiej. Nie, nie… to by nam tylko zepsuło całą zabawę.
P.S.
Zetknąłem się ostatnio ze wspaniałym sportem na mityngu lekkoatletycznym w Ostrawie. Miałem przyjemność osobiście pogratulować osiągnięć najszybszemu obecnie człowiekowi naszej planety Usainowi Boltowi. Miałem także przyjemność być świadkiem ustanowienia przez Kubańczyka Roblesa nowego rekordu świata w biegu na 110 metrów przez płotki. Wszyscy kibice, niezależnie od narodowości wspaniale się bawili i umieli docenić każdego uczestnika mityngu. I co? Czy to nie cudowne uczestniczyć w takiej imprezie? Pozdrawiam wszystkich prawdziwych kibiców.

Agata vs Alicja

15 czerwca 2008

Postanowiłem podreptać po lodowisku czyli śliskim temacie aborcji i antykoncepcji. Chciałbym porównać ze sobą dwie osoby - Agatę Mróz i Alicję Tysiąc. Ta pierwsza, wybitna siatkarka długo walczyła z bardzo poważną chorobą. Mimo, że lekarze odradzali pragnęła urodzić dziecko. I urodziła, zdrową dziewczynkę. Niestety, heroiczny bój z chorobą przegrała. Oprócz pamięci pozostawiła po sobie na Ziemi ślad najwspanialszy - dziecko. Na przeciwnym biegunie mamy Alicję Tysiąc. Jej zdrowie też pozostawiało wiele do życzenia. Miała bardzo poważną wadę wzroku. Prawdopodobnie przez przypadek zaszła w ciążę. Okuliści stwierdzili, że ciąża i poród mogą spowodować nawet całkowitą utratę wzroku. Alicja chcąc ratować własne zdrowie, postanowiła usunąć ciążę. Ginekolodzy jednak odmówili przeprowadzenia aborcji. Alicja kosztem pogłębienia się wady wzroku, urodziła dziecko. Następnie zaskarżyła decyzję odmawiającą jej aborcji do Trybunału Praw Człowieka i wygrała. Trybunał uznał, że Alicja miała prawo do aborcji. Nie zamierzam osądzać żadnej z tych Pań. Jakże inaczej jednak będzie wyglądać życie ich córek. Córka Agaty będzie żyć i dorastać w poczuciu heroizmu i poświęcenia swojej wspaniałej, nigdy przez nią niepoznanej mamy. Córka Alicji będzie do końca życia dźwigać ciężar dziecka niechcianego, żyjącego jakby przez przypadek. Jakie będą jej relacje z mamą, która tak bardzo nie chciała jej urodzić? Dlatego jestem wrogiem aborcji, zwłaszcza tej zastępującej antykoncepcję. Uważam jednak, że niezbędne jest wczesne uświadamianie seksualne oraz możliwość korzystania przez ludzi z antykoncepcji, jako zabezpieczenia przed niechcianą lub niepożądaną ciążą. Kobietom walczącym w Polsce o prawo do aborcji proponuję zmienić front walki. Walczcie o prawo do antykoncepcji, prawo do wiedzy, prawo do wczesnego uświadamiania dzieci w szkołach. Może wówczas w Polsce nie będzie problemu Alicji Tysiąc oraz kilkunastoletnich dzieci rodzących dzieci.

Ziobro pokonany

9 czerwca 2008

Sensacja!!! Znalazł się ktoś głupszy od Ziobry. To niewiarygodne ale były wiceminister oświaty, niejaki Orzechowski przebił głupotą nawet Ziobrę. Mam na myśli propozycję pozbawienia obywatelstwa polskiego dwóch piłkarzy reprezentacji Niemiec. Ta propozycja warta jest dwóch zioberek w skali głupoty. Jak to człowiek zrobi wszystko żeby zaistnieć w mediach… Więcej o nim nie napiszę bo takich należy bojkotować. A Podolski zaimponował mi jako piłkarz i jako człowiek. Zagrał doskonały mecz, strzelił dwie bramki. Nie okazał jednak szczególnej radości z tego faktu. Na pewno wolałby strzelać takie bramki każdej innej drużynie, a nie polskiej. Ale to jest zawodowiec. Piłkarstwo to jego praca, którą zawsze musi wykonywać najlepiej jak potrafi. Jedno jest pewne - najlepszym piłkarzem meczu był Polak. Szkoda tylko, że grał w reprezentacji Niemiec.

Kibice czy kibole

9 czerwca 2008

Uwielbiam sport. Wspaniale spisał się Robert Kubica, wygrywając wyścig Formuły1 i wychodząc na pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej. Tym bardziej chwała dla niego bo doszedł do tych sukcesów sam, bez pomocy państwa, związku, działaczy itd. Talentem, odwagą i bardzo ciężką pracą. A piłkarze? No cóż… media aż za bardzo podkręciły oczekiwania. Grali ambitnie ale przegrali. Ale ja wcale nie nastawiałem się na zwycięstwo z Niemcami, za wysokie progi. Wygrajmy z Austrią i Chorwacją i będzie super. A jak będziemy mieć piłkarzy o klasie Ballacka, Klosego czy Podolskiego to może w końcu wygramy też z Niemcami, Argentyną czy Brazylią. Mam pretensje do wielu kiboli. Prawdziwy kibic to ten, który pomaga sportowcowi także w chwilach ciężkich. Kibole natomiast potrafią dopingować tylko wtedy, gdy ich drużyna wygrywa.

Mądrość życiowa

29 marca 2008

Przeczytałem ostatnio wywiad z Adamem Małyszem. Od lat podziwiam go jako sportowca. Okazuje się, że jest też bardzo rozsądnym, trzeźwo i logicznie myślącym człowiekiem. Na pytanie czy zostanie kiedyś trenerem szczerze odpowiedział, że nie, gdyż ukończył tylko szkołę zawodową i nie ma głowy do nauki. Ma rację. Ważne, że jest mistrzem w swoim fachu - jako skoczek narciarski. Marzy mi się, aby nasi wspaniali politycy wzięli sobie do serca jego wypowiedź. Ilu wśród posłów i senatorów jest politycznych nieudaczników? Dużo, bardzo dużo. Tylko, że oni nie potrafią kierować się w życiu zdrową zasadą - jak nie potrafisz, nie pchaj się na afisz. Panie i Panowie, bierzcie przykład z Małysza. W życiu trzeba też mieć odrobinę dystansu i samokrytycyzmu do samego siebie.

Logika NFZ

31 stycznia 2008

Wszyscy myślą, że NFZ jest scentralizowany. Okazuje się, że nie do końca. Różnice w kontraktowaniu świadczeń medycznych na 2008 rok w poszczególnych oddziałach wojewódzkich są spore. Bardzo jestem ciekawy na jakiej podstawie oddział małopolski kontrakuje 12500 pkt na etat stomatologa, a śląski tylko 7500 pkt? Można z tego wyciągnąć różne wnioski, np. że ludzie ze śląska mają zdrowsze zęby i nie potrzebują tak często odwiedzać stomatologów. I jak tu wierzyć w zapewnienia NFZ, że pacjent jest najważniejszy. Kolejna w tym chorym kraju bujda na resorach.

Żałoba

26 stycznia 2008

W Polsce wydarzyła się tragedia. Zginęli wojskowi, śmietanka naszego lotnictwa. Ogłoszono żałobę narodową. Uczczono pamięć ofiar wypadku, zaopiekowano się ich rodzinami. Tylko dlaczego nawet w takiej chwili, nasi “wspaniali” politycy muszą okazywać wzajemną nienawiść, a całą sytuację wykorzystywać dla zdobycia sobie poklasku w społeczeństwie?
Aż prosi się powtórzyć - “ciszej nad tymi trumnami”.

Blogujący politycy

22 stycznia 2008

Od czasu, do czasu obserwuję wyniki toczącego się konkursu na blog roku. W kategorii polityka zdecydowanie prowadzi Korwin Mikke. Nasuwa mi się jedno spostrzeżenie. W konkursie wystartowało kilku sfrustrowanych, politycznych nieudaczników. Żadnej kariery już nie zrobią, ale widać jak bardzo chcą pozostać w pamięci ludzi. Mam na myśli Korwina, Orzechowskiego, Wierzejskiego i Gadzinowskiego. Jak trudno im pogodzić się z porażką wyborczą i odejściem w polityczny niebyt. Blogowanie to zabawa. Oni traktują to śmiertelnie poważnie i próbują poprzez blog trafiać do potencjalnych wyborców. Wcale nie zdziwi mnie kolejna próba Korwina zostania prezydentem. Przecież ma już ponad tysiąc potencjalnych głosów. Jak nie lubiłem Giertycha, tak teraz muszę go pochwalić. Przegrał, zrezygnował z kariery politycznej i w końcu zajął się uprawianiem swojego właściwego zawodu. Niestety, nie wszyscy przegrani politycy tak potrafią.