Archiwum kategorii 'Rozmaitości'

Pozostały wspomnienia

31 sierpnia 2010

Wczorajszy dzień dobitnie pokazał, że tej prawdziwej “Solidarności” już nie ma. Tamta “Solidarność” była pospolitym ruchem wyzwoleńczym. Obecna “Solidarność” jest zwykłym związkiem zawodowym, ściśle powiązanym z partią opozycyjną, dbającą wyłącznie o interesy swoich członków. Znowu politycznego nosa miał Wałęsa. Całe szczęście, że nie wziął udziału w uroczystościach. Dzisiejsza “Solidarność” to zwykli krzykacze walczący o swoje przywileje związkowe i broniący za wszelką cenę swoich członków. Znam wiele przypadków kiedy związkowcy zostali wybronieni przez swoich przedstawicieli nawet po ewidentnych wykroczeniach dyscyplinarnych np. praca po spożyciu alkoholu. Wielu prominentnych związkowców żyje na poziomie nieporównywalnie wyższym niż zwykli członkowie i tutaj jakoś nikogo nie razi brak solidaryzmu. Ze wstrętem obserwowałem zachowanie Szczypińskiej i Kuchcińskiego. Te ironiczne spojrzenia, fałszywe, przyklejone uśmiechy, buta i pewność siebie. Taka jest obecna twarz PiSuaru. Siły dodaje im niewątpliwie poparcie związkowców z “Solidarności”. Tyle im pozostało i niewątpliwie o to poparcie będą dbać za wszelką cenę. Cóż za problem krytykować i obiecywać to czego związkowcy sobie życzą, nie mając żadnej mocy aby te obietnice spełnić. Naiwni związkowcy to kupują. Oj naiwni, naiwni, naiwni… Kaczor was też wykorzystuje byle tylko wrócić do władzy. Przejrzyjcie na oczy wreszcie. Zaufaliście niewłaściwej osobie. Ten człowiek gotów jest zniszczyć wszystko, po trupach (nawet własnego brata i jego żony) do celu. Pozostały wspomnienia… a życie toczy się dalej.

I o co ta kłótnia?

18 czerwca 2010

Zwyczajnie szlag mnie trafia jak obserwuję od kilku dni kłótnię między PO i PiSuarem na temat prywatyzacji służby zdrowia. Każdy przeciętnie kumaty i mający dostęp do internetu Polak może przecież odwiedzić stronę www.rejestrzoz.gov.pl i tam znaleźć prawdziwe informacje na temat obecnego stanu posiadania zakładów opieki zdrowotnej w Polsce. Nie będę oczywiście zanudzał prezentowaniem całej statystyki, zaznaczę tylko, że 57% szpitali mamy prywatnych a 43% państwowych. W lecznictwie otwartym jest jeszcze lepiej bo aż 89% należy do prywatnych właścicieli a zaledwie 11% to te państwowe. Czy znając takie dane mamy dalej obawiać się prywatyzacji w służbie zdrowia? BZDURA!!! Wiem co mówię. Jestem lekarzem. Ja też pracuję głównie w prywatnej służbie zdrowia. Dewizą PiSuaru jest granie na uczuciach mających nikłą wiedzę na ten temat Polaków. Straszenie i obiecywanie prawie nowego, doskonalszego socjalizmu z maksymalną opieką socjalną to właśnie prawdziwy PiSuar. Utopia, byle tylko ponownie dojść do władzy. Często rozmawiam z moimi pacjentami, także o służbie zdrowia i ich oczekiwaniach. Pytałem ostatnio czy wiedzą do kogo należy przychodnia w której się leczą. Nie wiedzieli. Musiałem im tłumaczyć, że jest ona prywatna. Dopiero wtedy zauważali, że pomimo prywatnego właściciela oni i tak leczą się za darmo. Przecież płacą składkę ubezpieczenia zdrowotnego a my mamy kontrakt z NFZ i z tego źródła środki finansowe za zrealizowane usługi. Jaki z tego wniosek? Pacjenci mają serdecznie w d…e do kogo należy szpital czy przychodnia w której się leczą! I bardzo dobrze. Bo istotne jest aby zakład spełniał ich oczekiwania pod każdym względem - czyste i nowoczesne pomieszczenia, sprawny i wysokiej jakości sprzęt zarówno diagnostyczny jak i leczniczy, miły i wysoce kompetentny personel, łatwy dostęp do usług.
Panie i Panowie politycy! Nie obawiajcie się prywatyzacji w służbie zdrowia i nie straszcie nią społeczeństwa. Ta prywatyzacja właśnie trwa i nic nie jest w stanie jej powstrzymać. Właśnie dzięki niej Polacy może w końcu będą mogli czuć się bezpiecznie i komfortowo w obliczu pojawiających się wcześniej czy później problemów zdrowotnych. Zakłady prywatne o wiele lepiej potrafią dbać o swoich pacjentów, dostosowywać się do ich potrzeb, inwestować w rozwój ciężko wypracowane środki oraz zarządzać swoim majątkiem.

Wolski to, czy Majakowski może…

19 kwietnia 2010

Marcin Wolski, program III polskiego radia, 60 minut na godzinę. Pamiętam, pamiętam… Słuchałem i podziwiałem. Najpierw sekretarz partyjny, potem doradca Wałęsy, w końcu zwolennik Kaczyńskiego. Rzodkiewka i tyle. Jak wiatr zawiał tak Marcin się ustawiał. Teraz, po śmierci prezydenta wzniósł się na wyżyny swojego twórczego geniuszu i spłodził coś takiego:

Mediom

Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,
będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konflikcie,
dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,
jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie!

Nie potrzeba łez waszych , komplementów spóźnionych
Waszej czerni, powagi, szkoda słów, nie ma co,
dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny
wasze żarty i kpiny, wylewane przez szkło.

Bo pamięta poeta, zapamięta też naród
wasze jady sączone, bez ustanku dzien w dzień.
Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaru…
Karlejecie pętaki, rośnie zaś Jego cień!

Od Okęcia przez centrum, tętnicami Warszawy.
Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem
jedzie kondukt żałobny, taki skromny choć krwawy.
A kraj czuje - prezydent znowu jest w swoim mieście

Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.
Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą
Na kolana łajdaki, sypać popiół na głowę
Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!

Prawda, że piękne? No cóż, ludziom różne rzeczy się podobają. A mnie się rzygać chce jak to czytam. Istne deja vu z epoki stalinizmu. Jakby Majakowski ekshumowany. Tego pana już czytać i słuchać nie zamierzam i innym nie polecam.

Do Jarosława Kaczyńskiego

14 kwietnia 2010

Szanowny Panie Premierze,
Składam Panu wyrazy współczucia po tragicznej śmierci Pana brata oraz jego małżonki.
Życie doświadczyło Pana jak mało kogo. W jednej chwili stracił Pan swego ukochanego brata i kochaną bratową. Ciągle walczy o życie pańska ciężko chora mama. Proszę Pana, aby nie słuchał Pan rad swoich wiernych przyjaciół partyjnych i nie decydował się kandydować na opustoszały po pańskim bracie fotel prezydencki. Powinien Pan dalej trwać przy swojej schorowanej mamie, przy swojej załamanej po stracie rodziców bratanicy i jej dzieciach. To, właśnie jest Pan winien swojemu bratu. Dosyć już tragedii, pora się opamiętać. Zrobił Pan dla Polski wystarczająco wiele. Myślę, że nie chciałby Pan zostać prezydentem wyłącznie na fali współczucia po śmierci brata. Pańska działalność polityczna powinna ograniczyć się do Sejmu lub Senatu. Życzę Panu podjęcia mądrej i roztropnej decyzji, dla dobrego własnego i Polski.

Wawel? Nie

13 kwietnia 2010

Nie znajduję żadnej przyczyny dla której tragicznie zmarła para prezydencka miałaby zostać pochowana na Wawelu. Moje zdanie nie ma tutaj jednak znaczenia. Boję się, że ta tragiczna śmierć będzie wstępem do kampanii prezydenckiej kandydata PiS Jarosława Kaczyńskiego. Obym się mylił…

(S)pokój olimpijski

16 lutego 2010

Od lat jestem zagorzałym kibicem sportowym. Trwają igrzyska olimpijskie. Czas igrzysk to czas pokoju. I ja będę temu wierny, chociaż aż mnie świerzbi aby napisać co sądzę o ostatnich wypowiedziach prezesika na temat Sikorskiego i decyzji prezydencika o powołaniach do Rady Polityki Pieniężnej. Ale wytrzymam. Pokój to pokój. Zachowam olimpijski (s)pokój i będę kibicował Małyszowi, Kowalczyk i całej naszej ekipie. Trzymam mocno kciuki i liczę na następne medale.

I po wyborach…

8 czerwca 2009

A jednak sondaże się sprawdziły, niespodzianki nie było. Platforma zdecydowanie zwyciężyła. PiSuar daleko w tyle ale jeszcze ma zwolenników w Polsce. Gratuluję zwycięzcom i cieszę się, że moi faworyci zwyciężyli. Jeszcze bardziej cieszę się z porażki PiSuaru. Uśmiałem się jak przeczytałem wypowiedź Rosatiego, że 1% poparcia to nie porażka. A co? Zwycięstwo? No chyba, że Rosatiemu bliska jest stara, nie przystająca za bardzo do dzisiejszych czasów idea olimpijska. Według niej najważniejszy jest sam udział. No to faktycznie - wzięli udział. Martwi co innego. Liczba obywateli, którzy nie wzięli udziału. To smutne, że głosowało zaledwie około 25% uprawnionych do głosowania Polaków. Niestety, olbrzymiej większości Polaków jest zupełnie obojętne kto będzie ich reprezentował, kto będzie nimi rządził. Oczywiście mają do tego pełne prawo, przecież w Polsce jest demokracja. Ja jednak nie chciałbym należeć do takiego stada baranów, któremu wszystko jest obojętne byle micha była w miarę pełna.

Wszyscy ludzie PiSuaru

2 maja 2009

Nadszedł upalny Lipiec. Wódz Jarek I Kaczor postanowił wybrać się w Świat. Ponieważ zawsze pragnął zwiedzić Rosję, wybrał się na łuk Kurski. Niestraszny przecież wodzowi żaden Moskal. Kiedy wreszcie tam dotarł aż uSzczypnął się z radości i puścił solidnego Bąka. Śnieżek już nie padał, a na drzewach Szyszek było sporo. Pomiędzy Kempami trawy znajdowały się Kamienie. Wokół sporo ptactwa - Kruk, Sikora, Wrona, Wróbel. Czasami rzucił się w oczy jakiś dorodny Kozak w trawce. W oddali biedny Chłopek Gęsi pasł. Ale ledwie było go widać bo ubiór miał jakiś taki Bury. Wódz głęboko się zamyślił - “Że też Jagiełło tutaj nie dotarł, pewnie nie jeden Polak by mnie przywitał, a może i polska Szlachta? A tak to tylko siarka śmierdzi, jakby diabeł Rokita tutaj rządził.” Nagle rozmyślania wodza przerwał jakiś Drab, trzymający w potężnych łapach spory Kloc Grabu. Wodza Tchórz obleciał, a ten cisnął w niego klockiem z całej siły. Wódz sprytnie odskoczył ale uderzył w drzewo Wiśni, uszkadzając sobie Ziobro. Uciekał co sił w krótkich nogach. Zapomniał nawet, że boli go Paluch z powodu podagry oraz Pięta z ostrogami. Całe szczęście, że nadjechał wóz konny. Woźnica bez przedniego Zuba zapytał co się stało. Wódz się poskarżył, że to Sprawka tego typa spod ciemnej Gwiazdy. Woźnica zabrał Wodza do swojego domu, a tam istny Babinietz. Żona i cztery córki. Gospodyni podała Wodzowi Zalewajkę i pajdę z Masłem, a ten zaczął Gawędę o Polsce. I wyszło Szydło z worka, że to Polak. Rosjanie nie mogli już słuchać jak Wódz gDera, puścili mu Wiązankę i przepędzili Witkami z chałupy. Wódz z oddali poMachał im groźnie palcem ale zrozumiał, że przyjeżdżając tutaj popełnił Błąd. Ale cóż, Kowalem swego losu każdy bywa sam. ZBrudził sobie tylko ubranko i więcej postanowił nie Fotygować się na wschód. Chyba łatwiej będzie mu nawiązać kontakt ze Szwedem.

P.S.
PiSuar posiada 152 posłów. Ilu posłów występuje w tekście?

Witam

23 kwietnia 2009

Witam po dłuższej przerwie. Pora wrócić bo PiSuar atakuje. Serdecznie zapraszam do lektury.

Życzenia

23 grudnia 2008

Drodzy Czytelnicy!
Życzę wszystkim zdrowych, spokojnych i wesołych Świąt. Oby nadchodzący, Nowy Rok był rokiem pełnym sukcesów i miłych niespodzianek. Oby wreszcie politycy zauważyli, że są naszymi reprezentantami i przestali dbać wyłącznie o interesy swoje i swoich ugrupowań. Cóż, warto przecież mieć marzenia… Serdecznie pozdrawiam wszystkich marzycieli.