Archiwum kategorii 'Rozmaitości'

(S)pokój olimpijski

16 lutego 2010

Od lat jestem zagorzałym kibicem sportowym. Trwają igrzyska olimpijskie. Czas igrzysk to czas pokoju. I ja będę temu wierny, chociaż aż mnie świerzbi aby napisać co sądzę o ostatnich wypowiedziach prezesika na temat Sikorskiego i decyzji prezydencika o powołaniach do Rady Polityki Pieniężnej. Ale wytrzymam. Pokój to pokój. Zachowam olimpijski (s)pokój i będę kibicował Małyszowi, Kowalczyk i całej naszej ekipie. Trzymam mocno kciuki i liczę na następne medale.

I po wyborach…

8 czerwca 2009

A jednak sondaże się sprawdziły, niespodzianki nie było. Platforma zdecydowanie zwyciężyła. PiSuar daleko w tyle ale jeszcze ma zwolenników w Polsce. Gratuluję zwycięzcom i cieszę się, że moi faworyci zwyciężyli. Jeszcze bardziej cieszę się z porażki PiSuaru. Uśmiałem się jak przeczytałem wypowiedź Rosatiego, że 1% poparcia to nie porażka. A co? Zwycięstwo? No chyba, że Rosatiemu bliska jest stara, nie przystająca za bardzo do dzisiejszych czasów idea olimpijska. Według niej najważniejszy jest sam udział. No to faktycznie - wzięli udział. Martwi co innego. Liczba obywateli, którzy nie wzięli udziału. To smutne, że głosowało zaledwie około 25% uprawnionych do głosowania Polaków. Niestety, olbrzymiej większości Polaków jest zupełnie obojętne kto będzie ich reprezentował, kto będzie nimi rządził. Oczywiście mają do tego pełne prawo, przecież w Polsce jest demokracja. Ja jednak nie chciałbym należeć do takiego stada baranów, któremu wszystko jest obojętne byle micha była w miarę pełna.

Wszyscy ludzie PiSuaru

2 maja 2009

Nadszedł upalny Lipiec. Wódz Jarek I Kaczor postanowił wybrać się w Świat. Ponieważ zawsze pragnął zwiedzić Rosję, wybrał się na łuk Kurski. Niestraszny przecież wodzowi żaden Moskal. Kiedy wreszcie tam dotarł aż uSzczypnął się z radości i puścił solidnego Bąka. Śnieżek już nie padał, a na drzewach Szyszek było sporo. Pomiędzy Kempami trawy znajdowały się Kamienie. Wokół sporo ptactwa - Kruk, Sikora, Wrona, Wróbel. Czasami rzucił się w oczy jakiś dorodny Kozak w trawce. W oddali biedny Chłopek Gęsi pasł. Ale ledwie było go widać bo ubiór miał jakiś taki Bury. Wódz głęboko się zamyślił - “Że też Jagiełło tutaj nie dotarł, pewnie nie jeden Polak by mnie przywitał, a może i polska Szlachta? A tak to tylko siarka śmierdzi, jakby diabeł Rokita tutaj rządził.” Nagle rozmyślania wodza przerwał jakiś Drab, trzymający w potężnych łapach spory Kloc Grabu. Wodza Tchórz obleciał, a ten cisnął w niego klockiem z całej siły. Wódz sprytnie odskoczył ale uderzył w drzewo Wiśni, uszkadzając sobie Ziobro. Uciekał co sił w krótkich nogach. Zapomniał nawet, że boli go Paluch z powodu podagry oraz Pięta z ostrogami. Całe szczęście, że nadjechał wóz konny. Woźnica bez przedniego Zuba zapytał co się stało. Wódz się poskarżył, że to Sprawka tego typa spod ciemnej Gwiazdy. Woźnica zabrał Wodza do swojego domu, a tam istny Babinietz. Żona i cztery córki. Gospodyni podała Wodzowi Zalewajkę i pajdę z Masłem, a ten zaczął Gawędę o Polsce. I wyszło Szydło z worka, że to Polak. Rosjanie nie mogli już słuchać jak Wódz gDera, puścili mu Wiązankę i przepędzili Witkami z chałupy. Wódz z oddali poMachał im groźnie palcem ale zrozumiał, że przyjeżdżając tutaj popełnił Błąd. Ale cóż, Kowalem swego losu każdy bywa sam. ZBrudził sobie tylko ubranko i więcej postanowił nie Fotygować się na wschód. Chyba łatwiej będzie mu nawiązać kontakt ze Szwedem.

P.S.
PiSuar posiada 152 posłów. Ilu posłów występuje w tekście?

Witam

23 kwietnia 2009

Witam po dłuższej przerwie. Pora wrócić bo PiSuar atakuje. Serdecznie zapraszam do lektury.

Życzenia

23 grudnia 2008

Drodzy Czytelnicy!
Życzę wszystkim zdrowych, spokojnych i wesołych Świąt. Oby nadchodzący, Nowy Rok był rokiem pełnym sukcesów i miłych niespodzianek. Oby wreszcie politycy zauważyli, że są naszymi reprezentantami i przestali dbać wyłącznie o interesy swoje i swoich ugrupowań. Cóż, warto przecież mieć marzenia… Serdecznie pozdrawiam wszystkich marzycieli.

Igrzyska

17 sierpnia 2008

Witam ponownie po przerwie wakacyjnej. Trwają igrzyska olimpijskie w Pekinie, a że jestem zapalonym kibicem to postanowiłem skrobnąć małe co nieco w tym temacie. Wszędzie Chińczycy. Trochę to nudne oglądać popisy tych chińskich robocoopów. Ale na szczęście są też na tych igrzyskach prawdziwe perełki nie posiadające skośnych oczu. Usain Bolt - sprinter, który już przyćmił wszystkich. O ile można było spodziewać się takiego wyniku czyli nowego rekordu świata, to styl w jakim zostało to osiągnięte był niespotykany. Oglądałem mnóstwo rekordowych biegów sprinterskich ale czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Dla Bolta nie wynik lecz zwycięstwo na igrzyskach liczyło się najbardziej. A że przy okazji, doskonale się bawiąc, na zupełnym luzie ustanowił fantastyczny rekord świata… cóż, zdarza się. Tak się tylko zastanawiam, na jaki wynik stać go obecnie? Myślę, że na 100 metrów jest w stanie uzyskać około 9,50 sekundy. Na 200 metrów zapewne może pobić wyśrubowany rekord Johnsona i uzyskać około 19,20 sekundy. A może będzie pierwszym człowiekiem który złamie barierę 19 sekund? Fantazjuję? No chyba nie do końca, bo przecież po 50 metrach on dopiera się rozpędza. Zobaczymy. Póki co mam olbrzymią satysfakcję, że widziałem Usaina Bolta na żywo w biegu na 200 metrów, miałem okazję uścisnąć jego dłoń i otrzymałem od niego autograf. Takich wspomnień i pamiątek nikt mi nie odbierze, a wielu może mi zazdrościć.

Autorytety - won

18 czerwca 2008

Ciekawy jestem ilu mamy Polaków znanych w całym Świecie? Spróbujmy policzyć: Jan Paweł II, Fryderyk Chopin, Mikołaj Kopernik, Maria Skłodowska, Lech Wałęsa. Ja naliczyłem aż pięciu. No może jeszcze od biedy dwóch czy trzech można by dodać. Jak by jednak nie liczyć to na nadmiar sławnych Polaków nie możemy narzekać. Tym bardziej przykro, że jedynym żyjącym jest Lech Wałęsa. Pamiętam moją ekstremalną podróż w roku 1988 do Turcji. Jechaliśmy pociągiem, z wieloma przesiadkami. Kilkanaście godzin, w oczekiwaniu na pociąg spędziliśmy na dworcu w miejscowości Pehlivankoy czy jakoś tak. Dziura zabita dechami w europejskiej części Turcji. Było sporo czasu, żeby porozmawiać z zawiadowcą czy kierownikiem stacji. Zgadnijcie o kogo mnie wypytywali i z kim kojarzyli Polskę? Oczywiście był to Lech Wałęsa. Takie to były czasy, że wstyd się przyznać ale Turcy wiedzieli o nim więcej niż ja. Był dla nich bohaterem. I właśnie Wałęsa jest bohaterem dla całego Świata, symbolem obalenia komunizmu. Ale nie dla wielu z nas, Polaków. Cóż, jeszcze trochę, a dowiemy się, że tak naprawdę to komunizm obalili Kaczyńscy, a przez sławny płot skakał Leszek podsadzony przez Jarka albo odwrotnie. Ludzie opamiętajmy się wreszcie. Nie niszczmy nielicznych, pozostałych autorytetów. Bo co będzie dalej? Okaże się, że Chopin i Skłodowska współpracowali z wywiadem francuskim, Kopernik miał podwójne obywatelstwo ( polsko – niemieckie ), a Papież był agentem Pana Boga. Nadeszła chyba pora aby zdecydowanie przeciwstawić się tym wszystkim oszołomom z IPN, będących tylko i wyłącznie lizusami PiSuaru. Historię zawsze można interpretować bardzo, bardzo różnie. Ważne jest, aby przy okazji nie szkodzić Polsce. Bo w oczach Świata stajemy się coraz większym pośmiewiskiem. Czy sie to komuś podoba czy nie Wałęsa jest i będzie dla całego Świata przez dziesiątki, a może i setki najbliższych lat symbolem walki z komunizmem. I marne Kaczory, z poczuciem permanentnego niedowartościowania tego nie zmienią, bo to źli ludzie są, bo serca mają za blisko d..y.

To, co rozpętał kiedyś w Polsce PiSuar charakteryzuje moja krótka rymowanka:

Agent
Czy to mały, czy to duży,
Ten co kurzy i nie kurzy,
Czy to gruby, czy to chudy,
Ten co blondyn albo rudy,
Każdy może być agentem
Póki kaczor prezydentem.

Zabawa w sport

15 czerwca 2008

Trwają mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Nasi piłkarze grają bardzo przeciętnie i szanse na sukces muszą odłożyć na bliżej nieokreślony czas. Kibice i media pomstują na sędziego Webba, a jakoś umyka im najzwyczajniej w świecie słabiutki poziom prezentowany przez naszych piłkarzy. Gdyby zagrali dobry mecz z teoretycznie jeszcze słabszą Austrią, strzelili im ze dwie albo trzy bramki nikt nie miałby pretensji do Webba o nieuzasadniony rzut karny. Niestety gospodarzom nawet ściany pomagają, a słabemu to zawsze wiatr w oczy wieje. Ludzie, traktujmy sport jak dobrą rozrywkę i zabawę. Umiejmy docenić klasę przeciwników. Nawet jak przegramy to nic strasznego. Cóż, na dzień dzisiejszy nie posiadamy piłkarzy i drużyny zdolnej do wygrywania wielkich imprez mistrzowskich. Cieszmy się więc, że jesteśmy w grze, że mamy okazję oglądać naszych w gronie najlepszych drużyn Europy. I przestańmy w końcu liczyć na cud i na wymodloną pomoc bożą. Bóg może też jest kibicem sportowym ale zapewne sprawiedliwym i obiektywnym. Nie wtrąca się w takie tam sobie rozgrywki sportowe ludzi. Kibicuje wszystkim na równi i dlatego najczęściej wygrywają naprawdę najlepsi. Bo szczęście sprzyja lepszym. A Pan Bóg? Pewnie się śmieje z tych naszych, kibica rozterek. Z drugiej strony wszyscy jesteśmy przeciwni niedozwolonym środkom dopingującym w sporcie, a cóż to byłby dopiero za doping w postaci pomocy boskiej. Nie, nie… to by nam tylko zepsuło całą zabawę.
P.S.
Zetknąłem się ostatnio ze wspaniałym sportem na mityngu lekkoatletycznym w Ostrawie. Miałem przyjemność osobiście pogratulować osiągnięć najszybszemu obecnie człowiekowi naszej planety Usainowi Boltowi. Miałem także przyjemność być świadkiem ustanowienia przez Kubańczyka Roblesa nowego rekordu świata w biegu na 110 metrów przez płotki. Wszyscy kibice, niezależnie od narodowości wspaniale się bawili i umieli docenić każdego uczestnika mityngu. I co? Czy to nie cudowne uczestniczyć w takiej imprezie? Pozdrawiam wszystkich prawdziwych kibiców.

Agata vs Alicja

15 czerwca 2008

Postanowiłem podreptać po lodowisku czyli śliskim temacie aborcji i antykoncepcji. Chciałbym porównać ze sobą dwie osoby - Agatę Mróz i Alicję Tysiąc. Ta pierwsza, wybitna siatkarka długo walczyła z bardzo poważną chorobą. Mimo, że lekarze odradzali pragnęła urodzić dziecko. I urodziła, zdrową dziewczynkę. Niestety, heroiczny bój z chorobą przegrała. Oprócz pamięci pozostawiła po sobie na Ziemi ślad najwspanialszy - dziecko. Na przeciwnym biegunie mamy Alicję Tysiąc. Jej zdrowie też pozostawiało wiele do życzenia. Miała bardzo poważną wadę wzroku. Prawdopodobnie przez przypadek zaszła w ciążę. Okuliści stwierdzili, że ciąża i poród mogą spowodować nawet całkowitą utratę wzroku. Alicja chcąc ratować własne zdrowie, postanowiła usunąć ciążę. Ginekolodzy jednak odmówili przeprowadzenia aborcji. Alicja kosztem pogłębienia się wady wzroku, urodziła dziecko. Następnie zaskarżyła decyzję odmawiającą jej aborcji do Trybunału Praw Człowieka i wygrała. Trybunał uznał, że Alicja miała prawo do aborcji. Nie zamierzam osądzać żadnej z tych Pań. Jakże inaczej jednak będzie wyglądać życie ich córek. Córka Agaty będzie żyć i dorastać w poczuciu heroizmu i poświęcenia swojej wspaniałej, nigdy przez nią niepoznanej mamy. Córka Alicji będzie do końca życia dźwigać ciężar dziecka niechcianego, żyjącego jakby przez przypadek. Jakie będą jej relacje z mamą, która tak bardzo nie chciała jej urodzić? Dlatego jestem wrogiem aborcji, zwłaszcza tej zastępującej antykoncepcję. Uważam jednak, że niezbędne jest wczesne uświadamianie seksualne oraz możliwość korzystania przez ludzi z antykoncepcji, jako zabezpieczenia przed niechcianą lub niepożądaną ciążą. Kobietom walczącym w Polsce o prawo do aborcji proponuję zmienić front walki. Walczcie o prawo do antykoncepcji, prawo do wiedzy, prawo do wczesnego uświadamiania dzieci w szkołach. Może wówczas w Polsce nie będzie problemu Alicji Tysiąc oraz kilkunastoletnich dzieci rodzących dzieci.

Ziobro pokonany

9 czerwca 2008

Sensacja!!! Znalazł się ktoś głupszy od Ziobry. To niewiarygodne ale były wiceminister oświaty, niejaki Orzechowski przebił głupotą nawet Ziobrę. Mam na myśli propozycję pozbawienia obywatelstwa polskiego dwóch piłkarzy reprezentacji Niemiec. Ta propozycja warta jest dwóch zioberek w skali głupoty. Jak to człowiek zrobi wszystko żeby zaistnieć w mediach… Więcej o nim nie napiszę bo takich należy bojkotować. A Podolski zaimponował mi jako piłkarz i jako człowiek. Zagrał doskonały mecz, strzelił dwie bramki. Nie okazał jednak szczególnej radości z tego faktu. Na pewno wolałby strzelać takie bramki każdej innej drużynie, a nie polskiej. Ale to jest zawodowiec. Piłkarstwo to jego praca, którą zawsze musi wykonywać najlepiej jak potrafi. Jedno jest pewne - najlepszym piłkarzem meczu był Polak. Szkoda tylko, że grał w reprezentacji Niemiec.