Archiwum kategorii 'Prezydent i jego świta'

Zbyt dużo Polaków w Polsce

27 czerwca 2008

Podczas pobytu prezydenta Francji w Polsce dowiedzieliśmy się, że Francja otwiera dla Polaków rynek pracy. Z największą, spontaniczną wprost radością przyjął to prezydent Polski. Najzwyczajniej zachęcił Polaków do wyjazdu do Francji i to na stałe. Czy miało to znaczyć, że Polaków w Polsce jest już zbyt dużo i pora emigrować za chlebem? A może prezydent zachęca w ten sposób do podboju Francji i utworzenia polskiej koloni w Europie? Cholera zresztą wie o co mu chodziło. Pewnie sam tego nie wie. Jednego jestem pewien. Jak zwykle zbłaźnił się okrutnie i wypowiedział wprost skandalicznie. I tak mu się zbiera, zbiera i zbiera… Tak trzymać, Polacy będą to pamiętać.

Dyslektyka mamy za prezydenta

27 czerwca 2008

Prezio Kaczyński naraził się wszystkim kibicom piłki nożnej przekręcając w wypowiedzi nazwisko Boruca oraz Rogera. A ja to mu akurat wybaczam, bo on zwyczajnie dyslektykiem jest. Nie jego to wina przecież, taki się urodził. Kto nie wierzy, niech poczyta. Dysleksja może między innymi objawiać się przekręcaniem w wymawianiu wyrazów długich lub trudnych. On tylko wstydzi się do tego przyznać albo braciszek mu zabronił.

Spryt Prezia

5 czerwca 2008

Prezio wreszcie wpadł na genialny pomysł jak pozbyć się tego strasznego garbu w postaci prezydentury. Wystarczy tylko oskarżyć raz jeszcze Wałęsę o to, że był agentem bezpieki. Wałęsa pewnie poda go do Sądu. Sąd już raz wydał orzeczenie, że Wałęsa jednak agentem niebył, więc pewnie uczyni to ponownie. Prezio zostanie skazany i będzie musiał podać się do dymisji. Ależ skomplikowane, ale jaka ulga dla Prezia. Przy okazji oczywiście oskarży prokuraturę, Sąd i kogo tam jeszcze się da o spisek przeciw sobie z dawnymi komuchami. W ten sposób zostanie oficjalnie uznanym męczennikiem PiSuaru. Jakież to piękne… odejść w glorii męczennika. Ważne, że w papierach będzie, że był prezydentem, a braciszkowi zdołał chociaż załatwić stanowisko premiera.

Obraz Prezia

25 maja 2008

Przeczytałem ostatnio artykuły na temat dnia powszedniego obecnie urzędującego Prezia. Obraz jaki odebrałem nic a nic mnie nie zaskoczył. Obraz człowieka zagubionego, rozdartego, nie mogącego się odnaleźć w powierzonej mu roli. Pewnie chciałby facet w końcu pieprznąć tym wszystkim, zabrać kochaną żonkę, zaszyć się gdzieś na Mazurach, wędrować po lesie, pochłaniać pasjonującą literaturę prawniczą i mieć całą tą prezydenturę głęboko w tyle. Ale nic z tego, bo nad wszystkim czuwa prezes ich klubu, zwanego PiSuar. To, że prezes to jeszcze nic strasznego. Ale to przecież brat, brat bliźniak na dodatek. Odmówić można całemu Narodowi ale bliźniakowi, nie sposób. I tak cała ta prezydentura przebiega pod znanym nam, pamiętnym hasłem - Panie prezesie, melduję wykonanie zadania. Takie meldunki biedny i słaby prezio składa kilka razy dziennie. Tak już zostanie do końca jego urzędowania. Ciśnie się tylko na usta stare powiedzenie - człowieku, jak nie potrafisz nie pchaj się na afisz. I po co ci to było Lesiu?…

Żenada

7 maja 2008

Kaczorek Leszek raczył był wystąpić u Lisa Tomasza. Oj odważny ten Kaczorek. Ale po co mu to było? Nic nowego nie powiedział. Same stare, znane już banały i uwielbienie dla braciszka oraz PiSuaru. Znowu wszystkiemu winni są dziennikarze i wszelkie media. To oni spowodowali, że PiSuar został odsunięty od władzy. Itd., itp…. Tylko niepoprawni optymiści mogą mieć jeszcze cień nadzieii, że Kaczorek stanie się w końcu prezydentem wszystkich Polaków. Ja już od dawna na to nie liczę. Liczę natomiast dni do zakończenia tej pożal się Boże “prezydentury”. Zostało jeszcze 957. Wytrzymamy i na tym koniec.
Panie Lis,
Daj Pan już spokój Kaczorkowi. Przecież Kaczor w kontaktach z Lisem z góry skazany jest na pożarcie. Przepraszam, porażkę. Dosyć już tej żenady. Czym mniej Kaczorów w mediach tym lepiej.

Marionetka

19 marca 2008

Orędzie prezydenta potwierdziło to, co wszyscy Polacy wiedzą od dawna. Prezydent jest tylko marionetką w rękach swojego, chorego na władzę braciszka. Został przez niego praktycznie ubezwłasnowolniony. To niestety tragedia dla Polski. Myślę, że prezydent jako człowiek nie jest aż tak zły i prymitywny. Nie potrafi jednak wyzwolić się z niewoli swojego brata-bliźniaka. Na tym polega jego życiowa tragedia. Do tego wszystkiego doszli jeszcze prymitywni doradcy. Autorem pomysłu na ostatnie orędzie był sławny, PiSuarowy buldog Kurski. No już lepiej prezydent wybrać nie mógł. Chociaż zapewne polecenie wydał braciszek. Całe orędzie to wstyd i hańba dla Polski. Straszenie jak zwykle Niemcami oraz gejami. To wszystko już było i rozsądni Polacy ( a takich na szczęście jest olbrzymia większość ) już dawno wyśmiali te wyimaginowane fobie Kaczyńskich i PiSuaru. Bo tak na dobrą sprawę to jaką mamy alternatywę dla Polski jeśli nie Unia Europejska? To jest zasadnicze pytanie. Na tak postawione pytanie jakoś nikt z PiSuarowych mądrali nie potrafi odpowiedzieć. Postępowanie polityków PiSuaru jako żywo przypomina mi sławne powiedzenie o wnuczku, który na złość babci odmroził sobie uszy. Tylko, że tutaj wymiar jest znacznie poważniejszy. Dla dobra Polski Jarosław Kaczyński powinien jak najszybciej odejść w polityczny niebyt. Mam nadzieję, że garstka wartościowych polityków PiSuaru w końcu to zrozumie.

Urban - deja vu

29 listopada 2007

Ciekawy jestem jak wielu Polaków słuchając i oglądając Michała Kamińskiego, tego ministra z prezydenckiej kancelarii ma takie deja vu jak ja? Pamiętam sławne, propagandowe wystąpienia rzecznika komunistycznego rządu PRL w okresie stanu wojennego. Dla mnie Michał Kamiński i jego konferencje to prawdziwe deja vu Jerzego Urbana. Ta sama buta, to samo swoiste poczucie humoru, to samo uwielbienie własnego szefa, ten sam pełen ironii i drwiny z politycznych przeciwników język itd… Niezachwiana niczym wierność po grób. Prezydentowi można tylko pozazdrościć takiego fachowca od propagandy. Zastanawiam się tylko dlaczego chciałby być małą dziewczynką? No ale psychologiem ani psychiatrą to ja nie jestem.

P.S.Prezydent beztrosko, w trosce o swoich wiernych rozdaje co rusz etaty w swojej kancelarii. Oby tylko w Pałacu Namiestnikowskim wystarczyło miejsca dla tych wszystkich skrzywdzonych przez wyborców i Platformę politycznych nieudaczników. A jak nie to też nic strasznego. Najwyżej prezydent jakąś przybudówkę postawi w ogrodzie. Pieniędzy przecież ma dosyć.

Zakres obowiązków

29 listopada 2007

Oj, biedny ten prezydencik Polski. Od dwóch lat jest zatrudniony na stanowisku prezydenta i do dzisiaj nie wie czym ma się zajmować, bo nie otrzymał swojego zakresu obowiązków. Ależ pan jesteś żałosny. To przez dwa lata brak takiego zakresu i słodkie nieróbstwo nie przeszkadzało w braniu dużych pieniędzy. No wszystko jasne… braciszek rządził, a pieniążki na konto spływały. Pełne dolce vita, nie było sprawy. Ale teraz jak władza się zmieniła to wypada trochę popracować. Najlepiej to byłoby wprowadzić w Polsce system rządów prezydenckich, jak w USA. Pomysł dobry, ale prezydent nie ten. Ciekawe tylko jak byłoby z partiami politycznymi, bo tam demokraci w opozycji do republikanów, albo na odwrót. U nas jak zwykle wszystko porąbane - prawica w opozycji do prawicy. No drugiego takiego państwa na świecie nie znajdziecie. Oryginalność ponad wszystko. Nie dziwi więc, że prezydenta Polska też ma oryginalnego. Nawet nie zna swojego zakresu obowiązków i kompetencji. Zawsze myślałem, że jak ktoś przyjmuje się do pracy to najpierw chce poznać jej zakres. Kaczorka to kompletnie nie interesowało. Ale my to wytrzymamy, bo dni do końca jego żałosnej kadencji ciągle ubywa.

Jak Zabłocki na mydle…

5 listopada 2007

Za nami inauguracyjne posiedzenie Sejmu nowej kadencji. PiSuar kolejny raz udowodnił, że gole samobójcze to jego specjalność. Obrady prowadził powołany przez prezydenta marszałek senior Zbigniew Religa. Ten niewątpliwie najlepszy kardiochirurg wśród polityków udowodnił, że jest najgorszym politykiem wśród kardiochirurgów. A PiSuar tak na niego liczył. Wiedziałem, że profesor da plamę bo się do tego nie nadaje. Bliźniaki chciały być sprytne, a wyszły na tym jak przysłowiowy Zabłocki na mydle. To już lepiej było zrobić marszałkiem seniorem Zycha lub Kutza. Ci mają przynajmniej doświadczenie i takiego błędu w związku z głosowaniem pewnie by nie popełnili. No cóż, chytry dwa razy traci. Buta i zacietrzewienie wszystko bliźniakom przesłania. Według mnie to bardzo dobrze, bo w ten sposób stracą resztki poparcia w społeczeństwie. Sami się zniszczą. Bo tak to jest, jeżeli ktoś zdolny jest tylko do destrukcji. Smutny był widok pustego fotela prezydenckiego w Sejmie. Ale przecież to już któryś raz w przypadku obecnej prezydentury - jest, a jakoby go nie było… Do końca kadencji 1141 dni. Wytrzymamy

Przeprosiny

31 października 2007

Drodzy Polacy, oto “nadejszła wiekopomna chwiła”! Jaśnie najmniejszy Pan Prezydent przemówił do Narodu. Po prawie dwóch tygodniach milczenia. Niestety, nie miał odwagi wystąpić na żywo. Wolał przemówić do jednego z dziennikarzy, a ten przekazał wszystko spragnionemu Prezydenta Narodowi. Cóż, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
Ale ja chcę nawiązać jeszcze do przeprosin. Prezydent żądał przeprosin od Pana Tuska. Skromne bo skromne, ale otrzymał. A co z Narodem? Panie Prezydencie, Naród żąda przeprosin od Pana! Jak można było przez te dwa tygodnie tak nas wszystkich traktować? To, że Pan nie przemówił, społeczeństwo odebrało jako pogardę i lekceważenie. Mało istotne, że nie złożył Pan gratulacji Panu Tuskowi
( podobno nawet Prezydent Kiribati - państwa na Oceanie Spokojnym złożył takowe ) czyli zachował się Pan tak jak pański poprzednik. Dla mnie ważniejsze, że nie spełnił Pan podstawowego obowiązku w stosunku do Narodu. A było nim wystąpienie po wyborach i wypowiedzenie jednego zdania - “Kochany Narodzie, serdecznie dziękuję za tak liczny udział w wyborach i spełnienie swojego obywatelskiego obowiązku”. Niestety, nie zrobił Pan tego. Nie usprawiedliwiają Pana nawet zapłakane i smutne oczy (telewizyjni specjaliści mają na to sposoby). W związku z tym, teraz oczekuję już tylko przeprosin. Dopóki nie usłyszę od Pana tego magicznego słowa “przepraszam”, będzie Pan Prezydentem tylko 8257468 Polaków (tylu na Pana głosowało). Moim nie. Drugie przeprosiny należą się za zamówienie na nasz koszt, do pańskiej kancelarii leków zwiększających męskie libido, prezerwatyw, testów ciążowych, środków antykoncepcyjnych i wielu, wielu innych za które powinien Pan zapłacić sam (lub pańscy współpracownicy).

P.S.
Zachęcam do komentowania i polemiki.