Archiwum kategorii 'Co tam panie w PiSuarze...'

A jednak Nelli…

8 listopada 2007

Do dzisiaj za największego spryciarza PiSuaru uważałem Sośnierza. Myliłem się. Chylę czoło przed posłanką Nelli Rokita-Arnold. To dopiero spryciara! Najpierw pokazała mężusiowi gdzie jego miejsce (gary, sprzątanie, prasowanie, zakupy, śmieci itd.), potem zahaczyła się w kancelarii prezydenta jako specjalistka ds kobiet, a w końcu okazało się, że wszystko to tylko po to aby zostać posłanką. I została, otrzymując zaledwie 6367 głosów. Ważne aby dobrze ustawić się w życiu. Tak w ogóle wydaje mi się, że ta jej fucha u prezydenta to wielka ściema. Prawdopodobnie trafiła tam aby pomagać Kaczorkowi w opanowaniu języków obcych. Na tym Nelli zna się bardzo dobrze. Ludzi do zadań specjalnych często zatrudnia się na fikcyjnych stanowiskach. Zastanawiam się też dlaczego ta przyszywana Polka nie reprezentuje w Sejmie mniejszości niemieckiej lub rosyjskiej? Ale z nią nigdy nic nie wiadomo, więc może jednak…

Burza w PiSuarze

7 listopada 2007

Ale się porobiło, o przepraszam - posikało… Chłopcom po wyborczym zastoju chyba prostaty w końcu popuściły i mocz się leje pełnym, wartkim strumieniem. Nadają wzajemnie na siebie aż miło. Po jednej stronie dostojny Kaczor, a po drugiej bajkopisarz Dorn, niepokorny Zalewski i upierdliwy Ujazdowski. Tak to już jest jak partia przegrywa. Na drugi dzień rozpoczyna się walka o władzę. Kto wygra? Mam nadzieję, że wszyscy oni pójdą do lamusa. Panienki PiSuarki cicho siedzą bo cóż one mają do powiedzenia? Szczypińska tylko wodzi tęsknym wzrokiem za swym kochanym Kaczorkiem, a Nelli… Nie, o niej to wolę już nic nie pisać. Brak słów. Współczuję Jankowi. Oby biedaczysko nie wpadło w alkoholizm ze zgryzoty.

Spryciula Jędrula

6 listopada 2007

Gdyby w Polsce zorganizowano wybory najsprytniejszego posła PiSuaru to ja bez wątpienia oddałbym głos na Andrzeja Sośnierza. Dlaczego? No to po kolei… Z zawodu jest on lekarzem, posiada specjalizację z neurologii. Przez blisko 20 lat związany był z lecznictwem kolejowym, a to niezła fucha. Następnie został lekarzem wojewódzkim w Katowicach. Przez kilka lat był dyrektorem Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych. Tutaj trzeba oddać mu honor, że za jego kadencji oddział śląski był najlepiej funkcjonującym oddziałem w Polsce. Po konflikcie z najgorszym w historii Polski ministrem zdrowia, niejakim Łapińskim odszedł ze stanowiska dyrektora. Od tej pory postanowił zrobić karierę polityczną. Prezydentem Katowic zostać mu się nie udało ale radnym miejskim tak. Ale cóż to, jakiś tam radny. Nadarzyła się okazja aby wystartować w wyborach do Sejmu. Udało się. Został posłem V kadencji z Platformy Obywatelskiej. Długo miejsca w niej nie zagrzał. Szybka decyzja i już był w PiSuarze. Dlaczego tak? A dla kariery. Dopiął swego i został prezesem tak przez siebie kiedyś znienawidzonego i krytykowanego Narodowego Funduszu Zdrowia. W tym momencie pomyślałem nawet, że może to dobrze. Przecież był on wcześniej zdecydowanym zwolennikiem decentralizacji NFZ. I znowu okazało się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Od kiedy został szefem NFZ zaczął jeszcze bardziej dążyć do jej centralizacji, szybko wymienił niewygodnych dyrektorów oddziałów wojewódzkich i wprowadził rządy prawie dyktatorskie. Nastąpiło jednak coś niespodziewanego, przyspieszone wybory do Sejmu. Nasz bohater podjął szybką i sprytną decyzję. Wystartował w nich jako członek PiSuaru. Pomyślał sobie pewnie tak - jak wygra PiSuar, a ja zostanę posłem to najwyżej zrezygnuję i będę nadal prezesem NFZ; jak wygra PO, a ja zostanę posłem to zrezygnuję z funkcji prezesa NFZ. Pogratulować sprytu, cwaniactwa i wyrachowania. Tylko gdzie w tym wszystkim te jego wspaniałe wizje o uzdrowieniu systemu opieki zdrowotnej w Polsce? Słowa, słowa, słowa… A tak naprawdę liczy się tylko kariera i kasa.

Ignorancja

2 listopada 2007

Ustępujący nam jaśnie najmniejszy Premier wzniósł się na szczyty ignorancji. Skrytykował Sikorskiego, że ten miał czelność upomnieć się o miliard dolarów bezzwrotnej pomocy dla polskiej armii od USA.
A gdzie jak nie tam należało szukać pomocy dla naszej armii? A komu jak nie Stanom Zjednoczonym od lat wiernie służy nasza armia? I co z tego mamy ? Wieczne obietnice i psujące się samoloty. Tylko tyle nam się należy za naszą wierność? Chyba według patrioty-premiera, tak. Ale Naród sądzi inaczej. Ale co tam Naród. Premier swoje wie i Narodu o zdanie pytać nie myśli.
W dniu dzisiejszym jakiś młokos asesor naraził się Premierowi wydając nakaz doprowadzenia przed sąd głównej tuby PiSuaru czyli naczelnego redaktora “Gazety Polskiej”. No jak on śmiał? Bo jeszcze, żeby chodziło o naczelnego “Gazety Wyborczej” to w porządku ale “Gazety Polskiej”? O nie!!! Toż to zamach na demokrację i wolność mediów. Oczywiście wszystkiemu winny jest nowy Rząd, który jeszcze nie istnieje oraz przyszły Premier czyli Donald Tusk. No to ja już nie wiem, czy ten nasz obecny Premier ma taką straszną sklerozę, że już zapomniał, że jest Premierem, czy też z nas wszystkich chce ponownie zrobić idiotów. Przypomnę tylko, że obecne uprawnienia asesorom nadał za zgodą Premiera jego pupilek, minister Ziobro. Skleroza, schizofrenia, a może zawiść i nienawiść w stosunku do wszystkich myślących inaczej? No cóż, pora przejrzeć na oczy. Przecież tak jak obecnie nam panujący Premier myśli jeszcze jego brat bliźniak, mamusia, SzczyPińSka, wierny kotek i paru przyjaciół z dawnego PC.
I tylko ich Premier kocha i szanuje bo reszta Narodu to postkomuniści, tajni współpracownicy, dziady, wykształciuchy, łżeelity itd. I ktoś taki jeszcze nami rządzi…

Tanie państwo w wydaniu PiSuaru

20 października 2007

Po opublikowaniu przez kancelarię Prezydenta zamówienia na leki, postanowiłem poszukać informacji dotyczących poniesionych przez Polaków wydatków na utrzymanie tejże w okresie ostatnich dwóch lat. Trafiłem na naprawdę szokujące zestawienie. Muszę zacytować je w całości. Autor zadał sobie wiele trudu aby zebrać wszystkie te dane i wypada serdecznie mu za to podziękować. Myślę, że nie będzie miał mi za złe, że cytuję jego tekst. Zapraszam do ciekawej lektury i wyciągnięcia odpowiednich wniosków.

“Tanie państwo”- PiSjaniści przeczytajcie i się ogarnijcie.
Oto kilka faktów z roku poprzedniego i obecnego na temat “Taniego państwa”, hasłem którym to PiS karmił Ciemny Lud przed wyborami (podsumowanie jest najlepsze):Bilans “Taniego państwa” na rok 2006:- w autopoprawce do budżetu na 2006 r., jaką przygotował rząd Marcinkiewicza znalazł sie między innymi zapis, że na stanowiskach urzędniczych ma w 2006 r. pracować 379 278 osób, a więc o 415 osób więcej, niż przewidywał poprzedni premier Marek Belka. Państwo ma też wydać na wynagrodzenia dla swoich urzędników i funkcjonariuszy o 66 mln zł więcej, niż poprzedni rząd (w sumie pensje pochłoną ok. 17,6 mld zł).
- wydatki rządu na rozmowy telefoniczne, sprzęt biurowy, kserokopiarki, samochody, inwestycje oraz remonty wzrosły o 2 mld zł.
- nie wywiązano się z obietnicy sprzedaży blisko setki ośrodków wypoczynkowo-szkoleniowych należących do administracji rządowej i prezydenta (to miało przynieść budżetowi 2 mld. zł. - nie przyniosło bo Bracia Mniejsi polubili wypoczynek). Dziennikarzom na pytanie o tę sprawę kancelaria premiera odpowiada: `Nie jest planowana sprzedaż rządowych ośrodków wypoczynkowych, gdyż stanowią własność Skarbu Państwa w trwałym zarządzie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów’.
- zamiast zapowiadanych cięć w administracji i zwolnień 150 tys. urzędników, zatrudniono 3 tys. dodatkowych.
- zamiast obiecywanego zmniejszenia liczby służbowych aut z 50 do 30 tys. od początku roku przybyło ponad sto nowych.
- zamiast obiecanej redukcji liczby urzędów centralnych tworzy się nowe, np. Narodowy Instytut Wychowania, Centrum Badań Naukowych, nowe ministerstwa dla zwabienia koalicjantów itp.
- 17 lutego 2006 Sejm przyjął poprawki do budżetu przekazując 20 milionów zł na budowę Świątyni Opatrzności Bożej, oficjalnie przekazując pieniądze na muzeum, które ma się wewnątrz niej znajdować. W ten sposób ominięty został zakaz prawny finansowania budowy obiektów sakralnych z budżetu państwa.
- w tym samym czasie Sejm zmniejszył środki na zabezpieczenie terenu po zakładach chemicznych w Tarnowskich Górach. Z przewidzianych 10 milionów, w ustawie budżetowej znalazły się jedynie 4 miliony na budowę sarkofagu, bez którego wszystkie ujęcia wody na terenie zamieszkanym przez 300 000 ludzi zostaną skażone w ciągu 1 - 2 lat.
- 14.12.2006 - sejmowa komisja finansów zadecydowała, że w roku 2007 budżet kancelarii prezydenta będzie wyższy o kolejne 10 mln i wyniesie 160 mln zł. Wzrost ten wynika m.in. ze znacznego zwiększenia zatrudnienia w kancelarii w okresie rządów Małego Księcia - z 280 do ponad 330 etatów. Złe języki donoszą, że w tym celu zabrano żakom 6 mln złotych z funduszu stypendialnego. Jest to oczywiście podła insynuacja służb i osób związanych z Układem, ponieważ studentom wcale nie zabrano środków, ale jedynie je przesunięto w celu bardziej ekonomicznego wydatkowania na szczytne cele. Ponadto ruch ten był głęboko przemyślany i stanowił jeden z elementów niezbędnej dla uzdrowienia Wolski walki z wykształciuchami.
- w ciągu siedmiu miesięcy 2006 roku prezydencki samolot ponad 50 razy zawoził Lecha Kaczyńskiego do jego domu w Sopocie. Kosztowało to podatników raptem około 100.000 euro.”Tanie Państwo” w 2007 roku:

- 05.01.2007 - senacka Komisja Gospodarki Narodowej pozytywnie zaopiniowała poprawkę do budżetu 2007, przewidującą przekazanie 40 mln zł na Świątynię Opatrzności Bożej. Środki na ten cel mają być przesunięte z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS). W budżecie powstałaby nowa rezerwa celowa, dotycząca dofinansowania zadań związanych z dziedzictwem kultury narodowej, w tym projektów muzealnych i bibliotecznych w ramach budowy Świątyni. Tylko dzięki takiej manipulacji można kuchennymi schodami dofinasować Świątynię, gdyż prawo nie przewiduje możliwości dofinansowania jej bezpośrednio.
- również z FUS komisja zabrała 32 miliony złotych na zwiększenie ogólnej rezerwy budżetowej, kolejne 4 miliony na ministerstwo transportu, 3 miliony mają zasilić prokuraturę, a następne 6 i pół miliona zostanie przeznaczone na ochronę zabytków w województwie śląskim.
- 08.01.2007 - 6,6 mln zł zaplanowano w tym roku na remont prezydenckiej siedziby, z tego 3,5 mln zł kancelaria prezydenta chce wydać na remont pałacowej fontanny, prawie drugie tyle na chodniki i lepszy system ochrony. Wydatki te są konieczne, bo “trzeba poprawić prestiż gmachu i jego wygląd”. Raptem rok temu, przed zamieszkaniem Lecha Kaczyńskiego, pałac przeszedł generalny remont, który pochłonął 6,7 mln zł. Najwyraźniej w ciągu ostatniego roku gmach popadł w ruinę, skoro potrzebny jest kolejny lifting.
- 08.01.2007 - Lech Kaczyński uznał też, że inwestycji wymaga jego rezydencja w Lucieniu. Niezbędna okazała się nowoczesna sala konferencyjna, której koszty budowy oszacowano na milion złotych.
- 09.01.2007 - jak poinformowała wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska, w tym roku zatrudnienie w administracji ma się zwiększyć o 6,5 tys. osób i osiagnąć liczbę blisko 395.000 osób. Zatrudnienie wzrośnie głównie w służbach skarbowych, wymiarze sprawiedliwości oraz w różnego rodzaju inspekcjach, jak inspekcja weterynaryjna i nadzór budowlany.
- 11.01.2007 - sejm uchwalił nowelizację ustawy o Państwowym Zasobie Kadrowym i wysokich stanowiskach państwowych, w ramach której kierownikom państwowych jednostek organizacyjnych podległych premierowi i ministrom przywrócone zostaną “trzynaste” pensje
- 17.01.2007 - Kancelaria Prezydenta zakupiła 5 aparatów fotograficznych i 3 obiektywy za ponad 64 tysiące zł. Dwa z nich to zwykłe, tanie urządzenia dla amatorów. Na uwagę zasługują trzy pozostałe, wszystkie renomowanej firmy Canon: jeden 1Ds Mark II (30 tys. zł.) i dwa EOS 5D. Aparaty te używane są w studiach fotograficznych, m.in. z uwagi na wielką rozdzielczość matryc. Urzędnicy kancelarii twierdzą, że sprzęt niezbędny jest “do obsługi fotograficznej spotkań i wizyt prezydenta RP, a także wydarzeń organizowanych przez Kancelarię Prezydenta”, ale nikt nie był w stanie wyjaśnić do czego będą służyć studyjne aparaty, jeżeli w kancelarii studia fotograficznego nie ma.
- 25.01.2007 - sejm przyjął poprawkę do budżetu 2007, przewidującą przekazanie 40 mln zł na Świątynię Opatrzności Bożej ze środków Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS).
- 25.01.2007 - przyjęty budżet zakłada wzrost wydatków na kancelarie prezydenta, premiera, sejmu i senatu o około 50 mln. zł. w stosunku do roku 2006.
- 27.01.2007 - z budżetu resortu pracy, pani minister Anna Kalata wydaje co miesiąc kilkanaście tysięcy złotych na usługi wizażystki. “Wprost” dotarł do opiewającej na 11 tys. zł umowy z wizażystką, zawartej pod koniec 2006 roku oraz umowy o dzieło na 11 tys. zł., w ramach której w lutym 2007 r. wizażystka ma prowadzić dla Kalaty szkolenie dotyczące m.in. “łączenia sygnałów werbalnych i niewerbalnych, empatii, charyzmy, intuicji i stylizacji”. Pracownicy ministerstwa mówią, że w rzeczywistości specjalistka robi pani minister makijaż, manicure, dobiera garderobę, zwłaszcza uwielbiane przez Kalatę apaszki.
- 01.02.2007 - prezydent podpisał nowelę ustawy o Państwowym Zasobie Kadrowym i wysokich stanowiskach państwowych, przywracającą “trzynaste” pensje dla kierowników państwowych jednostek organizacyjnych podległych premierowi i ministrom. “Trzynastki” obejmą około 1600 urzędników, a związane z tym obciążenie budżetu, to około 11 mln zł.
- 01.02.2007 - kancelaria Małego Księcia ogłosiła przetarg na remont dziedzińca pałacu prezydenckiego. W części dotyczącej wymiany ciągów pieszych, specyfikacja istotnych warunków zamówienia obejmuje między innymi “[…] demontaż istniejącej nawierzchni i krawężników wraz z podbudową, wykonanie nowych warstw podkładowych wraz z izolacją termiczną, wykonanie systemu grzejnego z zastosowaniem kabli samoregulujących w części centralnej (podcienie) oraz wykonanie nowej nawierzchni z płyt granitowych wraz z krawężnikami”. Wartość zamówienia zostanie podana do publicznej wiadomości po otwarciu ofert. Przez czysty zbieg okoliczności, przetarg ogłoszono kilka dni po złamaniu ręki na dziedzińcu pałacu przez premiera.
- 07.02.2007 - wraz z dymisją Ludwika Dorna ze stanowiska ministra spraw wewnętrznych i administracji, premier zapowiedział powierzenie mu funkcji wicepremiera bez teki. Faktycznie więc w rządzie zatrudniony zostanie kolejny minister, a tym samym liczebność rady ministrów wzraśnie do 22 osób (razem z premierem), co będzie kolejnym wyśrubowanym rekordem wszech czasów! Szczerze gratulujemy koalicji tego niebywałego sukcesu w budowie odrodzonej IV RP!
- 14.02.2007 - Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska przyznał 12 mln zł fundacji Lux Veritatis, założonej i kierowanej przez Ojca Dyrektora Tadeusza Rydzyka. Dotacja przenaczona jest na wiercenia ziemi w Toruniu, dzięki którym gorąca woda ze źródeł termalnych ma ogrzać budynki Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, założonej przez Rydzyka.
- 02.03.2007 - Centralne Biuro Antykorupcyjne ogłosiło przetarg na 108 aut z górnej półki (72 auta klasy C - sedan, hatchback i liftback oraz 36 aut klasy D - kombi i sedan), o niestandardowym i komfortowym wyposażeniu. Licząc wg najniższych cen dostępnych modeli, koszt zakupu wyniesie ponad 8 mln zł. W specyfikacji istotnych warunków zamówienia określono między innymi następujące wymagania:
* alufelgi
* lakier metalik
* ABS
* sześć poduszek powietrznych (dla kierowcy, trzech * pasażerów i dwie kurtyny boczne)
* klimatyzacja
* zdalne automatyczne domykanie szyb po zamknięciu * zamków drzwi
* elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka zewnętrzne
* radio z odtwarzaczem CD

Podsumowanie:

Obecny rząd jest najdroższym w historii Polski - Rada Ministrów przeznacza na swoje utrzymanie o około 300 milionów rocznie więcej, niż rządy Leszka Millera i Marka Belki. Należy oczekiwać, że w wyniku pełnej realizacji programu “Tanie państwo” wydatki wzrosną do 10 mld.

Pozdrawiam wyborców PiS-u. ;)

~Aliant, 05.04.2007 08:00

Kciuk Ziobry

16 października 2007

W dniu dzisiejszym jak grom z jasnego nieba gruchnęła na Polaków informacja, że ulubieniec mediów, ponadprokurator, pogromca skorumpowanych, postrach korumpujących, idol donoszących, pupilek Kaczorów Pan Zbigniew Ziobro miał straszny wypadek. Z winy jakiegoś nieodpowiedzialnego, niedouczonego, niewykwalifikowanego, nieostrożnego pożal się Boże kierowcy, jaśnie Pan minister doznał poważnego uszczerbku na zdrowiu. Ileż to babć w moherowych beretach rozpoczęło w tym momencie modły o rychły powrót do zdrowia Pana ministra. A ten w ciężkim stanie został natychmiast przewieziony do szpitala MON celem wykonania rutynowych badań, mających ustalić rozległość obrażeń.
Na izbę przyjęć został wezwany sam Pan profesor Podgórski. Wykonano liczne prześwietlenia oraz “rutynowo ” ( jak zawsze w tego typu obrażeniach ha,ha,ha…) tomografię komputerową głowy Pana ministra. Stwierdzono, że Pan minister ma jedynie złamany kciuk. O cóż za szczęście!!! Opatrzność czuwała. A może jeszcze większym szczęściem dla Pana ministra jest brak komunikatu o tym czego obecności nie stwierdzono w czasie tomografii komputerowej jego głowy?
P.S.
Prawdopodobnie powołana zostanie specjalna komisja śledcza do zbadania przyczyn wypadku, gdyż okazało się, że kierowca Toyoty jest zwolennikiem Platformy Obywatelskiej.

Dorn i jego Saba

12 października 2007

W ostatnich dniach ponownie sporo mówiło się na temat marszałka Dorna i jego wiernej suki Saby. Pamiętam taki stary dowcip o milicjancie - “Dlaczego patrole milicyjne składają się z milicjanta i psa? Co dwie głowy to nie jedna.” Coś mi się wydaje, że z tego samego powodu marszałek Dorn zabierał do pracy w Sejmie swoją Sabę. No cóż, jeżeli sam nie mógł sobie poradzić… Najważniejsze, że według PiSuaru był to właściwy człowiek na właściwym miejscu. A swoją drogą, jak to brzmi… królowa Saba i król Ludwik. Ależ para…Strach się bać.