Archiwum kategorii 'Co tam panie w PiSuarze...'

A ja tym bardziej mu nie ufam…

9 maja 2010

Jarosław Kaczyński wystąpił z przesłaniem “Do przyjaciół Rosjan”. Piękne to było i jakże wzruszające. Tak mógłbym je odebrać jeżeli nie znałbym jego nastawienia do Rosjan. Ja w te słowa najzwyczajniej nie wierzę. Czego się nie robi żeby pozyskać wyborców? Wygrana w wyborach i władza ponad wszystko. Trzeba przyznać, że jego specjaliści od PR wywiązują się doskonale. Tylko czytając wypowiedzi niejakiego Migalskiego, wazeliny nr 1 w PiSuarze widzę prawdziwą twarz tego ugrupowania. Zajadłość, podejrzliwość, uzurpowanie sobie prawa do nieomylności, buta w każdym zdaniu. Taki PiSuar znam i takiego szczerze nienawidzę. Dlatego nie wierzę i wierzyć nie będę w jakiekolwiek zmiany na lepsze w nim. Zgodnie z powiedzeniem - “Jedyne co można zrobić z cudzym charakterem to przyjąć go do wiadomości”. Prezydentura Kaczyńskich i tak była wspólna, o czym świadczy choćby to, że Jarosław wiedział o czym myślałby Lech w Moskwie. I dlatego wystarczy. Temu Panu już dziękuję.

Dlaczego temu Panu nie zaufam?

1 maja 2010

Cytaty z ostatnich wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego: “Nie dajcie się sprowokować, trzymajcie nerwy na wodzy. Oni tylko czekają aby wciągnąć nas w konflikt. Apeluję do was i do siebie.” Dlaczego Kluzik-Rostkowska została szefem sztabu wyborczego - “Ta nominacja to odpowiedź na oczekiwania elektoratu, o który zabiegamy.”
Pierwsza wypowiedź jest tylko potwierdzeniem niezmienności charakteru JK. Jak zwykle podejrzliwość, nieufność, spiskowa teoria dziejów. A że na razie nie przyłoży chociaż język już świerzbi… Żałoba jednak zobowiązuje ale dajmy mu tylko władzę. O, wtedy to on nam pokaże. Żal mi szczerze Pani Joanny. Nie została szefem sztabu dlatego, że jest mądra i potrafi zorganizować kampanię wyborczą. Niezbędna jest Kaczyńskiemu tylko dla realizacji jego obłudnego planu. Pokazać wyborcom w czasie kampanii inną twarz PiS-uaru, życzliwą, łagodną, uśmiechniętą, pełną dobroci. Wszystkie bulteriery zostały pozamykane w swoich budach i czekają. Liczą na to, że po zwycięskich wyborach swojego przywódcy stada przyjdzie ich czas. Wypuszczone z klatek zaczną znowu ujadać na przeciwników politycznych, szczekać, gryźć i drapać gdzie popadnie. Ja jednak liczę na to, że po porażce JK ich wściekłość i zacietrzewienie zostanie w końcu skierowane przeciw wodzowi. Przecież w świecie polityki często dominują instynkty zwierzęce. Przywódcą stada nikt nie bywa wiecznie. Młode wilczki w końcu muszą zaatakować.

Stało się…

26 kwietnia 2010

Niestety, stało się. Kaczyński, wzorem swojego brata bliźniaka zapragnął także przejść do historii. Tego nie było nawet na Kubie. Tam brat zastąpił brata ale nie byli bliźniakami. Ależ ta władza to jest zaraza! Lech Kaczyński chciał być jak ten mały rycerz Wołodyjowski. Jego bratu warto zacytować Sienkiewicza i powiedzieć - “kończ waść, wstydu oszczędź”. Mam nadzieję, że Polacy wykażą się mądrością i nie pozwolą aby naszą pierwszą damą została jakaś… kotka.

Prezes prezesem

8 marca 2010

Zakończył się kolejny kongres wyborczy PiSuaru. Pewne i niekwestionowane zwycięstwo w wyborach na prezesa odniósł … prezes. Jedynym kandydatem na prezesa był … prezes. Kandydaturę prezesa na prezesa zgłosił … prezes. Jedynymi żyjącymi w Polsce istotami zaskoczonymi i nie w pełni zadowolonymi z ponownego wyboru prezesa na … prezesa są - igrający z „życiem politycznym” Paweł Poncyljusz oraz bardzo zazdrosny o względy prezesa, wierny po grób kotek Alik. Poncyljusz groźny nie jest ale Alik podobno postawił prezesowi ultimatum – albo ja albo prezesura. Z dobrze poinformowanych źródeł donoszą, że Alik zaczął podlizywać się braciszkowi prezesa i marzy o przeniesieniu do pałacu prezydenckiego. Czyżby miało dojść do konfliktu bliźniaków zazdrosnych o względy Alika?

Co zrobi Kaczor?

30 stycznia 2010

Ależ Kaczor ma dylemat! Mam na myśli oczywiście prezesika bo prezydencik i tak zrobi co mu brat rozkaże. Zamknął się biedak z własnymi myślami oraz kotami i próbuje znaleźć wyjście z tego ślepego zaułka, w który wpakował go ten przebiegły lisek Tus(e)k. Co tu robić, co tu robić…? Załóżmy, że w wyborach startuje jednak Kaczyński. PO wystawia swojego kandydata, takiego z drugiej linii, rezerwowego. I taki kandydat wygrywa z Kaczorem. Dla PiSuaru byłaby to tragedia i klęska totalna. To oznaczałoby koniec PiSuaru i prawdopodobnie politycznej kariery bliźniaków. Jeżeli jednak Kaczorowi po ciężkiej walce udałoby się wygrać to Platforma zaraz zbagatelizowałaby to zwycięstwo i przekonała społeczeństwo, że zupełnie nie przywiązuje roli do stanowiska prezydenta. PiSuar oczywiście odtrąbiłby wszem i wobec wielkie zwycięstwo wielkiego męża stanu ale każdy logicznie myślący Polak potraktowałby to z przymrużeniem oka. Bo jakaż to satysfakcja wygrać z kimś znacznie słabszym. Możliwy jest jeszcze jeden scenariusz. Obecny prezydent np. ze względu na stan zdrowia nie decyduje się na start w wyborach. PiSuar wystawia tak jak Platforma kogoś z drugiej linii. I tutaj może być różnie. Szanse mogą być w miarę wyrównane i zwyciężyć może każdy. Tylko w takim wypadku całkowicie przegranymi będą Kaczory. Nie wierzę, że człowiek wytypowany przez nich i zwyciężający w wyborach wytrzyma długo na kaczorzej smyczy. I oto właśnie chodzi. I to właśnie zrozumiał prezes Kaczyński. Myśl, myśl Kaczorku bo myślenie ma przyszłość…

Majstersztyk Tuska i PO

29 stycznia 2010

Od momentu dojścia do władzy PO cały PiSuar nastawił się na próbę odzyskania pełnej władzy w Polsce, poprawę wizerunku prezydenta, ślepą krytykę wszystkich decyzji nowego Rządu i wmawianie społeczeństwu, że cała kadencja Tuska to tylko jego kampania wyborcza przed wyborami prezydenckimi. O tym, że były to totalne bzdury byłem przekonany od dawna ale pewnie część społeczeństwa przyklaskiwała PiSuarowi. I oto wczoraj wszystko to runęło jak domek z kart. Tusk nie będzie kandydował na prezydenta! Urzędujący prezydent skomentował to bardzo kurtuazyjnie, gdyż pewnie jeszcze nie zdążył się skontaktować z braciszkiem. A braciszek? No właśnie… Zawsze go krytykowałem ale okazało się, że jednak w całym PiSuarze chyba on jeden dostrzegł co tak naprawdę wydarzyło się w dniu wczorajszym. On teraz cicho siedzi i myśli, planując zupełnie nową strategię. Nasuwa mi się porównanie dwóch bokserów. Bokser Kaczyński od początku swojej prezydentury przygotowywał się, tracąc mnóstwo czasu i energii do walki z bokserem Tuskiem. Teraz okazało się, że jego przeciwnikiem będzie ktoś zupełnie inny. Czasu do walki zostało niewiele, a przeciwnik ciągle nieznany. I jak tu opracować strategię walki? Gdzie szukać mocnych haków na przeciwnika? Kogo krytykować i ośmieszać w oczach wyborców? Ależ perfidny ten Tusk! Kaczyńskiemu pozostaje tylko walka z cieniem. A jego menadżer braciszek chyba wpadł w panikę. Przecież porażka w tych wyborach oznacza koniec PiSuaru w obecnym wydaniu. Tego buntu ze strony zawiedzionych partyjniaków PiSuar nie przetrwa. Albo pozostanie na okręcie wyłącznie kapitan Kaczor z garstką wiernych przydupników albo nawet on zostanie zmieciony przez masę niezadowolonych i zawiedzionych kolejną porażką. Ale to już inna bajka i nie moje zmartwienie lecz moja radość. Oby mój scenariusz się spełnił, czego życzę sobie i wszystkim Polakom.
P.S.
Z litości podpowiem Kaczorom kogo chętnie widziałbym jako przyszłego Prezydenta RP. Wymienię kilku kandydatów na których mógłbym oddać swój głos - Leszek Balcerowicz, Jan Krzysztof Bielecki, Bronisław Komorowski, Włodzimierz Cimoszewicz, Andrzej Olechowski. Każdy z nich to “bokser polityczny” o nieporównywalnie większych umiejętnościach niż obecny prezydent i bez wątpienia wygra walkę o prezydenturę w sposób bezapelacyjny.

Obciach Migalskiego

15 sierpnia 2009

Panie Migalski! Ale obciach! Pan nawet nie wie, że Tischner pisze się przez “ch”. Pisze Pan, że głosowanie na PO to szczyt obciachu. O nie mój drogi, sławny, wykształcony politologu. Jeszcze większym obciachem według mnie jest popełniony przez Pana błąd w pisowni nazwiska tak znanej postaci (której zresztą Pan do pięt nie dorasta) jak ksiądz Józef Tischner. To dopiero szczyt obciachu. Wstyd. Po prostu wstyd.
P.S.
Według mnie politolog powinien być rzetelnym, obiektywnym i bezpartyjnym komentatorem życia politycznego. Pan, dla kariery Europosła sprzedał się jednej partii. Pana opinie już nigdy nie będą obiektywne. Nie jest Pan już politologiem a politykiem.

Quo vadis, Rydzyk?

14 lipca 2009

Rydzyk rozwija swoje przedsiębiorstwo. Wykorzystuje bierność hierarchii kościelnej i dynamicznie rozwija. Co jeszcze przyjdzie mu do głowy? Trudno powiedzieć. Trzeba przyznać, że facet ma żyłkę do interesów. Tylko pozazdrościć. Według mnie zasłużył już na nową ksywkę. Co tam ojciec dyrektor. Powinno być co najmniej ojciec biznesmen. I to całą gębą. A kościół, a religia? A tak, tak… Będzie, będzie Zdrowaśka w wykonaniu klubu moherowych babek. W intencji Rydzyka ma się rozumieć. I interes się kręci. Panie Boże, widzisz i nie grzmisz?!

Prawdziwa twarz PiSuaru

14 lipca 2009

W końcu PiSuar wszystkim pokazał swoją prawdziwą twarz, w osobie pani Cugier-Kotki. To jest to. Szczyt obłudy. Walka z in vitro i sztuczne zapłodnienie Kotki. Na dodatek znerwicowana Kotka po kilku głębszych narozrabiała w Sądzie. I to w ciąży. A co… Przecież nam wolno. Za nami stoją Kaczory! Obłuda granicząca z chamstwem. To właśnie jest cały PiSuar. Marzy mi się, żeby to ugrupowanie w końcu zniknęło z mapy politycznej Polski, a Kaczory przeszły na niezasłużoną emeryturę. Dla dobra nas wszystkich, Polaków.

Nelli dała głos…

15 czerwca 2009

W okresie przedwyborczym Wódz PiSuaru pewnie zakazał Nelli publicznie się wypowiadać. Po przegranych wyborach ta jednak znowu przemówiła. W swoim stylu. Głupio, prymitywnie, bez składu i ładu. Według niej, “gdyby Tusk pił o butelkę wina dziennie mniej, to byłoby lepiej dla Polski”. A ja uważam, że gdyby ta głupia baba zamilkła raz na zawsze to byłoby cudownie dla Polski. Jest takie powiedzenie - człowieku, jak nie potrafisz, nie pchaj się na afisz. Marzy mi się, żeby Nelli wzięła sobie to do serca i zamiast polityką zajęła się Jankiem. Nelli stwierdziła także, że słabość PiSuaru polega na nieumiejętności wypromowania dobrych cech Wodza. Kobieto, zrozum w końcu, że z pustego i Salomon nie naleje. Diagnoza jest krótka. W tym człowieku dobrych cech brak. Nelli, Nelli… zrób w końcu coś dobrego dla Polski. Odejdź z polityki i milcz. Było tak pięknie póki milczałaś…