Archiwum kategorii 'Co tam panie w PiSuarze...'

Prezes prezesem

8 marca 2010

Zakończył się kolejny kongres wyborczy PiSuaru. Pewne i niekwestionowane zwycięstwo w wyborach na prezesa odniósł … prezes. Jedynym kandydatem na prezesa był … prezes. Kandydaturę prezesa na prezesa zgłosił … prezes. Jedynymi żyjącymi w Polsce istotami zaskoczonymi i nie w pełni zadowolonymi z ponownego wyboru prezesa na … prezesa są - igrający z „życiem politycznym” Paweł Poncyljusz oraz bardzo zazdrosny o względy prezesa, wierny po grób kotek Alik. Poncyljusz groźny nie jest ale Alik podobno postawił prezesowi ultimatum – albo ja albo prezesura. Z dobrze poinformowanych źródeł donoszą, że Alik zaczął podlizywać się braciszkowi prezesa i marzy o przeniesieniu do pałacu prezydenckiego. Czyżby miało dojść do konfliktu bliźniaków zazdrosnych o względy Alika?

Co zrobi Kaczor?

30 stycznia 2010

Ależ Kaczor ma dylemat! Mam na myśli oczywiście prezesika bo prezydencik i tak zrobi co mu brat rozkaże. Zamknął się biedak z własnymi myślami oraz kotami i próbuje znaleźć wyjście z tego ślepego zaułka, w który wpakował go ten przebiegły lisek Tus(e)k. Co tu robić, co tu robić…? Załóżmy, że w wyborach startuje jednak Kaczyński. PO wystawia swojego kandydata, takiego z drugiej linii, rezerwowego. I taki kandydat wygrywa z Kaczorem. Dla PiSuaru byłaby to tragedia i klęska totalna. To oznaczałoby koniec PiSuaru i prawdopodobnie politycznej kariery bliźniaków. Jeżeli jednak Kaczorowi po ciężkiej walce udałoby się wygrać to Platforma zaraz zbagatelizowałaby to zwycięstwo i przekonała społeczeństwo, że zupełnie nie przywiązuje roli do stanowiska prezydenta. PiSuar oczywiście odtrąbiłby wszem i wobec wielkie zwycięstwo wielkiego męża stanu ale każdy logicznie myślący Polak potraktowałby to z przymrużeniem oka. Bo jakaż to satysfakcja wygrać z kimś znacznie słabszym. Możliwy jest jeszcze jeden scenariusz. Obecny prezydent np. ze względu na stan zdrowia nie decyduje się na start w wyborach. PiSuar wystawia tak jak Platforma kogoś z drugiej linii. I tutaj może być różnie. Szanse mogą być w miarę wyrównane i zwyciężyć może każdy. Tylko w takim wypadku całkowicie przegranymi będą Kaczory. Nie wierzę, że człowiek wytypowany przez nich i zwyciężający w wyborach wytrzyma długo na kaczorzej smyczy. I oto właśnie chodzi. I to właśnie zrozumiał prezes Kaczyński. Myśl, myśl Kaczorku bo myślenie ma przyszłość…

Majstersztyk Tuska i PO

29 stycznia 2010

Od momentu dojścia do władzy PO cały PiSuar nastawił się na próbę odzyskania pełnej władzy w Polsce, poprawę wizerunku prezydenta, ślepą krytykę wszystkich decyzji nowego Rządu i wmawianie społeczeństwu, że cała kadencja Tuska to tylko jego kampania wyborcza przed wyborami prezydenckimi. O tym, że były to totalne bzdury byłem przekonany od dawna ale pewnie część społeczeństwa przyklaskiwała PiSuarowi. I oto wczoraj wszystko to runęło jak domek z kart. Tusk nie będzie kandydował na prezydenta! Urzędujący prezydent skomentował to bardzo kurtuazyjnie, gdyż pewnie jeszcze nie zdążył się skontaktować z braciszkiem. A braciszek? No właśnie… Zawsze go krytykowałem ale okazało się, że jednak w całym PiSuarze chyba on jeden dostrzegł co tak naprawdę wydarzyło się w dniu wczorajszym. On teraz cicho siedzi i myśli, planując zupełnie nową strategię. Nasuwa mi się porównanie dwóch bokserów. Bokser Kaczyński od początku swojej prezydentury przygotowywał się, tracąc mnóstwo czasu i energii do walki z bokserem Tuskiem. Teraz okazało się, że jego przeciwnikiem będzie ktoś zupełnie inny. Czasu do walki zostało niewiele, a przeciwnik ciągle nieznany. I jak tu opracować strategię walki? Gdzie szukać mocnych haków na przeciwnika? Kogo krytykować i ośmieszać w oczach wyborców? Ależ perfidny ten Tusk! Kaczyńskiemu pozostaje tylko walka z cieniem. A jego menadżer braciszek chyba wpadł w panikę. Przecież porażka w tych wyborach oznacza koniec PiSuaru w obecnym wydaniu. Tego buntu ze strony zawiedzionych partyjniaków PiSuar nie przetrwa. Albo pozostanie na okręcie wyłącznie kapitan Kaczor z garstką wiernych przydupników albo nawet on zostanie zmieciony przez masę niezadowolonych i zawiedzionych kolejną porażką. Ale to już inna bajka i nie moje zmartwienie lecz moja radość. Oby mój scenariusz się spełnił, czego życzę sobie i wszystkim Polakom.
P.S.
Z litości podpowiem Kaczorom kogo chętnie widziałbym jako przyszłego Prezydenta RP. Wymienię kilku kandydatów na których mógłbym oddać swój głos - Leszek Balcerowicz, Jan Krzysztof Bielecki, Bronisław Komorowski, Włodzimierz Cimoszewicz, Andrzej Olechowski. Każdy z nich to “bokser polityczny” o nieporównywalnie większych umiejętnościach niż obecny prezydent i bez wątpienia wygra walkę o prezydenturę w sposób bezapelacyjny.

Obciach Migalskiego

15 sierpnia 2009

Panie Migalski! Ale obciach! Pan nawet nie wie, że Tischner pisze się przez “ch”. Pisze Pan, że głosowanie na PO to szczyt obciachu. O nie mój drogi, sławny, wykształcony politologu. Jeszcze większym obciachem według mnie jest popełniony przez Pana błąd w pisowni nazwiska tak znanej postaci (której zresztą Pan do pięt nie dorasta) jak ksiądz Józef Tischner. To dopiero szczyt obciachu. Wstyd. Po prostu wstyd.
P.S.
Według mnie politolog powinien być rzetelnym, obiektywnym i bezpartyjnym komentatorem życia politycznego. Pan, dla kariery Europosła sprzedał się jednej partii. Pana opinie już nigdy nie będą obiektywne. Nie jest Pan już politologiem a politykiem.

Quo vadis, Rydzyk?

14 lipca 2009

Rydzyk rozwija swoje przedsiębiorstwo. Wykorzystuje bierność hierarchii kościelnej i dynamicznie rozwija. Co jeszcze przyjdzie mu do głowy? Trudno powiedzieć. Trzeba przyznać, że facet ma żyłkę do interesów. Tylko pozazdrościć. Według mnie zasłużył już na nową ksywkę. Co tam ojciec dyrektor. Powinno być co najmniej ojciec biznesmen. I to całą gębą. A kościół, a religia? A tak, tak… Będzie, będzie Zdrowaśka w wykonaniu klubu moherowych babek. W intencji Rydzyka ma się rozumieć. I interes się kręci. Panie Boże, widzisz i nie grzmisz?!

Prawdziwa twarz PiSuaru

14 lipca 2009

W końcu PiSuar wszystkim pokazał swoją prawdziwą twarz, w osobie pani Cugier-Kotki. To jest to. Szczyt obłudy. Walka z in vitro i sztuczne zapłodnienie Kotki. Na dodatek znerwicowana Kotka po kilku głębszych narozrabiała w Sądzie. I to w ciąży. A co… Przecież nam wolno. Za nami stoją Kaczory! Obłuda granicząca z chamstwem. To właśnie jest cały PiSuar. Marzy mi się, żeby to ugrupowanie w końcu zniknęło z mapy politycznej Polski, a Kaczory przeszły na niezasłużoną emeryturę. Dla dobra nas wszystkich, Polaków.

Nelli dała głos…

15 czerwca 2009

W okresie przedwyborczym Wódz PiSuaru pewnie zakazał Nelli publicznie się wypowiadać. Po przegranych wyborach ta jednak znowu przemówiła. W swoim stylu. Głupio, prymitywnie, bez składu i ładu. Według niej, “gdyby Tusk pił o butelkę wina dziennie mniej, to byłoby lepiej dla Polski”. A ja uważam, że gdyby ta głupia baba zamilkła raz na zawsze to byłoby cudownie dla Polski. Jest takie powiedzenie - człowieku, jak nie potrafisz, nie pchaj się na afisz. Marzy mi się, żeby Nelli wzięła sobie to do serca i zamiast polityką zajęła się Jankiem. Nelli stwierdziła także, że słabość PiSuaru polega na nieumiejętności wypromowania dobrych cech Wodza. Kobieto, zrozum w końcu, że z pustego i Salomon nie naleje. Diagnoza jest krótka. W tym człowieku dobrych cech brak. Nelli, Nelli… zrób w końcu coś dobrego dla Polski. Odejdź z polityki i milcz. Było tak pięknie póki milczałaś…

I znowu Kotek…

12 czerwca 2009

No nie… Tak perfidnego działania po Platformie to ja się nie spodziewałem. Wykorzystali do swych celów mierną aktoreczkę oraz naiwność i zaślepienie Kaczora oraz ludzi PiSuaru, odpowiedzialnych za kampanię wyborczą. Podrzucili im prawdziwe kukułcze jajo. Najpierw namówili panią Kotek na udział w spocie reklamowym PiSuaru. Następnie spreparowali napad na nią z podtekstem politycznym. I co? Oczywiście Kaczor dał się złapać na tą przynętę i połknął haczyk. Teraz to już prosta sprawa. Pani Kotek oczywiście odwołuje wszystkie informacje o pobiciu. Platforma znowu górą, a Kaczor jak zwykle wyszedł na idiotę. Prawdziwy majstersztyk. Przekręt żywcem z filmu “Żądło” albo “Vabank”. Jak kto woli. Raz jeszcze gratuluję.

P.S.
Oczywiście to powyżej to wszystko żart z mojej strony ale czego się nie robi, żeby Kaczora doprowadzić do furii.

Kotka prezesa

10 czerwca 2009

Każdy ma jakiegoś kota. Prezes Kaczor już naprawdę nie wie jakby tu dorównać Donaldowi. Do tej pory Kaczor miał tylko kota, którego niestety nie potrafił nauczyć mówić. Tymczasem Donald ma Palikota, który mówić potrafi, oj potrafi… Wymyślił więc Kaczor, że będzie miał kotkę. Jak postanowił tak zrobił i sprawił sobie Cugier-Kotkę. Teraz już ma przewagę nad Donaldem. Przynajmniej w ilości kotów.

Burza w PiSuarze

9 czerwca 2009

Wszystko układa się po mojej myśli. PiSuar w Polsce znacznie się osłabił. Jego elita parlamentarna wyjeżdża do Brukseli, a ci którzy próbowali ale im się nie udało zaczęli głośno krtykować zasady rządzenia PiSuarem. Aż miło tego słuchać. Wodza do końca opętała mania prześladowcza. Teraz już wokół siebie widzi samych wrogów, no może poza bratem, mamusią i kotem. Facet fiksuje do reszty, ale jakoś wcale nie jest mi go żal. Po jego krytycznym wystąpieniu przeciwko radiu Zet muszę sobie trochę użyć. Do głowy przychodzą mi różne, mało kulturalne epitety. Ale ja będę kulturalny i powiem tylko, że ten ćwok marny, konus otyły, stalinek niedorobiony, bufon napompowany dalej nie zauważa, że Polacy mają go serdecznie dość. Jaka szkoda, że to on nie startował w wyborach do europarlamentu. Może uzyskałby mandat i przynajmniej na jakiś czas byśmy się go pozbyli. Może zadecydował brak znajomości języków obcych co teraz tak ładnie wypomniał Zioberce? Ale co tam… Przecież tak wybitny człowiek w kilka dni opanowałby angielski, niemiecki, francuski, czeski, węgierski, chiński, japoński i wiele innych. Póki co dobrze byłoby żeby nauczył się polskiego bo z nim też miewa spore kłopoty. A może powód był inny? Może wódz postanowił pozbyć się niewygodnych dla siebie PiSuarczyków? Przecież wszyscy dyktatorzy i wodzowie w historii Świata tak właśnie czynili, tylko w jeszcze bardziej okrutny sposób. Kaczorek zrobił to naprawdę w białych rękawiczkach. PiSuarczycy, chociaż was nie lubię to mam nadzieję, że zmądrzejecie wreszcie, przejrzycie na oczy i dacie solidnego kopa swojemu wodzowi, pozbywając się go raz na zawsze. Wam i wszystkim Polakom życzę tego z całego serca.