Tonący brzytwy się łapie
22 sierpnia 2010Czyżby poseł “Wazelina” Migalski w końcu przejrzał na oczy? Jako jeden z nielicznych członków PiSuaru odważył się ostatnio skrytykować samego, nieomylnego przecież prezesa. Czy to odwaga? Pewnie tak ale chyba nie do końca. Z drugiej bowiem strony jego list otwarty pełen jest jak zwykle lizusostwa. Coś mi się wydaje, że w przypadku Migalskiego jest to tylko typowe zachowanie tonącego, który brzytwy się łapie. Przecież i tak popadł już w niełaskę u prezesa. Cóż więc ma jeszcze do stracenia. Myśli, że godność i próbuje ją ratować. Ale po co? Przecież tą stracił już dawno temu, będąc jeszcze tylko politologiem ale na usługach PiSuaru. W sumie jednak podoba mi się ta doskonała atmosfera wśród członków PiSuaru. Dalej tak, dalej panie i panowie. Żałosny koniec waszego ugrupowania zbliża się dużymi krokami. Z jednym zdaniem Migalskiego zgadzam się jednak całkowicie - Kaczyński jest największym obciążeniem, ale nie dla PiSuaru lecz dla całej Polski.