Archiwum kategorii 'A może być tak pięknie...'

Szlachetne zdrowie

2 grudnia 2007

Dzisiaj coś na temat systemu opieki zdrowotnej w Polsce, bo trochę się na tym znam. Na pytanie jaki system obowiązuje w Polsce prawie wszyscy Polacy odpowiedzieliby to samo - zły. A czy można to zmienić? Ależ oczywiście, ale pod warunkiem, że nasi wspaniali posłowie, senatorowie, ministrowie itd… przestaną odkrywać dawno już odkrytą Amerykę i wezmą się za prawdziwe zmiany, a nie tylko tzw. leczenie paliatywne służby zdrowia. Pierwszy i to podstawowy warunek reform w służbie zdrowia to likwidacja znienawidzonego przez wszystkich, zarówno pacjentów jak i pracowników służby zdrowia Narodowego Funduszu Zdrowia. Co w zamian? Nic nowego. Mamy w Polsce Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Ja wiem, że w tym momencie wkładam przysłowiowy kij w mrowisko, ale robię to w pełni świadomie. Wystarczy zmienić nazwę na Zakład Ubezpieczeń Społecznych i Zdrowotnych ( ZUSiZ - nawet ładnie to brzmi ), zatrudnić tam prawdziwych fachowców, dokonać radykalnych zmian na stanowiskach kierowniczych, spowodować zupełnie inne nastawienie do klienta czyli pacjenta i służby zdrowia. Wcale nie twierdzę, że to łatwe, ale jaki jest sens tworzyć nowe instytucje kiedy w Polsce są już takie, które mogłyby tym się zajmować. Następna niezwykle istotna sprawa - przepływ pieniędzy od pacjenta do wykonawcy usług medycznych. W pierwotnym założeniu pieniądze miały iść za pacjentem, ale nigdy do tego nie doszło. Czas najwyższy to zmienić. Wystarczy każdemu Polakowi utworzyć w ZUSiZ odrębne konto zdrowotne. Wszyscy płacimy już teraz ubezpieczenie zdrowotne ale nikt nie wie co tak naprawdę dzieje się z tymi pieniędzmi. Tylko niewielka grupa Polaków ma świadomość, że z ich comiesięcznej składki w wysokości około 200-300 zł tylko kilka złotych trafia do Podstawowej Opieki Zdrowotnej. Reszta zostaje w NFZ. Młody, zdrowy Polak, który często przez lata nie wymaga pomocy medycznej płaci co miesiąc sporo pieniędzy. Kiedy w końcu poważnie zachoruje, okazuje się, że naszego kochanego państwa nie stać na jego leczenie. Ja rozumiem pojęcie solidarności społecznej, ale czy nie można tego odrobinę zmodyfikować? Wystarczyłoby dzielić środki pieniężne wpłacane przez każdego obywatela na dwie części, w proporcjach na przykład po 50%. Jedną część otrzymywałby ZUSiZ i przekazywał zakładom służby zdrowia celem zabezpieczenia usług medycznych. Druga część byłaby odprowadzana bezpośrednio na konto osoby ubezpieczonej. Każdy posiadałby specjalną kartę ubezpieczenia zdrowotnego, która byłaby równocześnie kartą płatniczą za usługi medyczne. W każdej jednostce służby zdrowia znajdowałyby się urządzenia służące do obciążenia konta pacjenta odpowiednią kwotą za wykonaną usługę. W ten sposób każdy byłby dysponentem własnych środków pieniężnych i miałby w końcu świadomość jakie są rzeczywiste koszty leczenia. Oczywiście byłaby także możliwość przekazywania środków pieniężnych komuś z rodziny lub bliskiej osobie. Byłoby to po prostu moje konto i moje pieniądze, które mógłbym wykorzystać zupełnie dowolnie ale tylko na usługi medyczne. Olbrzymim problemem służby zdrowia jest zmiana mentalności większości Polaków, którym zwłaszcza media wmówiły, że im się wszystko należy. Ludzie, socjalizm to myśmy już mieli. Powrotu do niego nie ma. Jesteśmy krajem biednym, a usługi medyczne chcemy mieć za grosze ale na poziomie światowym. Jedno przeczy drugiemu. Dopóki nie nauczymy się szanować swojego zdrowia, dbać o profilaktykę oraz nie szukać fachowej pomocy medycznej w zupełnie banalnych przypadkach, nie wymagających kontaktu z lekarzem, nie oczekujmy poprawy jakości usług medycznych. Sporym problemem w Polsce są druki ZLA wystawiane przez lekarzy osobom niezdolnym do pracy z powodu choroby. Ich wystawianie powinno zostać znacznie ograniczone. To sami pracownicy w porozumieniu z pracodawcą powinni decydować czy w danym dniu są zdolni do pracy. Zdarzają sie przecież np. banalne przeziębienia, które nie wymagają wizyty u lekarza, ale wymagają kilku dni spędzonych w domu. W takim przypadku pracownik powinien tylko powiadomić pracodawcę o chorobie i swojej nieobecności. Pracodawca płaciłby pracownikowi za te dni np. 80% wynagrodzenia, a pracownik mógłby w ten sposób “przechorować” np. 35 dni w roku. Tylko w przypadku dłuższej nieobecności w pracy wymagane byłoby zaświadczenie od lekarza na druku ZLA.
Zdaję sobie sprawę, że są to tylko pomysły, które wymagają szczegółowego opracowania przez prawdziwych fachowców ale mam nadzieję, że trafią one do właściwych ludzi i ich zainteresują.

Konstytucja

2 grudnia 2007

Przyglądając się obecnym zgrzytom na linii prezydent-premier dochodzę do wniosku, że w Polsce konieczna stała się zmiana Konstytucji. Najgorsze co może być to dwuwładza. Niestety, na dzień dzisiejszy ona istnieje. Aby zmienić Konstytucję konieczna jest rzecz prozaiczna ale jakże trudna - porozumienie ponad podziałami. Oto moje propozycje.
Wzorce mamy dwa. Pierwszy to system prezydencki w USA, zmodyfikowany dla potrzeb naszego państwa. Wszyscy wybieramy Sejm i Senat, ale zdecydowanie ograniczamy liczbę posłów i senatorów. Nie może być tak, że na dziesięciokrotnie mniejszy naród niż w USA mamy prawie tyle samo posłów i senatorów. Jeżeli chodzi o Senat to proponuję po dwóch senatorów z każdego województwa czyli łącznie 32 senatorów. W Sejmie natomiast mogłyby obowiązywać proporcje związane z liczbą mieszkańców danego województwa. Proponuję jednego posła na 250000 mieszkańców danego województwa ( na dzień dzisiejszy mielibyśmy około 153 posłów ). Marszałek Senatu czyli tzw. izby wyższej parlamentu pełniłby równocześnie obowiązki wiceprezydenta. A teraz najważniejsze - prezydent. Wybierany na czteroletnią kadencję, w wyborach bezpośrednich byłby równocześnie szefem Rządu. Oczywiście powołany przez niego gabinet musiałby zostać zaakceptowany przez Parlament. W ten sposób władzę ustawodawczą sprawowałby Sejm i Senat, a władzę wykonawczą Prezydent. To pomysł rodem z USA.
Można jeszcze wziąć pod uwagę system brytyjski ale bez monarchii. Byłby to system oparty na Parlamencie ( Sejm i Senat ) jako władzy ustawodawczej oraz powoływanym przez Parlament ze zwycięskiej partii politycznej, premierze. Ilość posłów i senatorów byłaby taka sama jak w poprzednim systemie. Wydaje się, że w Polsce lepszy byłby system amerykański bo więcej zależałoby od Narodu - zarówno wybory do parlamentu jak i wybory prezydenckie byłyby bezpośrednie. Korzyść ze zmiany Konstytucji byłaby ogromna. Z jednej strony uniknięcie dwuwładzy, a z drugiej olbrzymie oszczędności finansowe. Pozostaje jeszcze tylko kwestia wyborów parlamentarnych. Moim zdaniem do Parlamentu powinni wejść przedstawiciele tylko dwóch zwycięskich partii politycznych oraz najlepsi spośród kandydatów niezależnych. Dzięki temu unikniemy tego ciągłego chaosu politycznego, a z czasem wyklarują się dwie mocne partie ( jak w USA Republikanie i Demokraci , a w WB Konserwatyści i Partia Pracy ).
Zachęcam wszystkich czytelników do komentowania i polemiki. Konstruktywna krytyka i polemika zawsze prowadzą do zmian na lepsze. Apeluję do polityków. Zmieńmy Konstytucję. Nieistotne kto teraz jest prezydentem i kto może nim być w przyszłości. Ważne, aby Polską rządził jeden, silny prezydent lub premier.
Panie Prezydencie! Może Pan się zapisać złotymi literami jako prezydent, który przyczynił się do rewolucyjnych zmian ustrojowych w Polsce. Za to będzie Pan zawsze szanowany i podziwiany. Mam nadzieję, że nie chce Pan przejść do historii jako prezydent słaby, nie znający nawet swoich kompetencji i powołujący na stanowisko Premiera swego brata bliźniaka. Na dzień dzisiejszy nie uważam Pana za swojego Prezydenta. Mam nadzieję, że swoimi dalszymi czynami spowoduje Pan zmianę mojego nastawienia do Pana.
Panie Premierze! Głosowałem na Pana, dałem Panu mandat olbrzymiego zaufania. Zapewne marzy się Panu przyszła prezydentura. Proszę Pana, aby Pan na razie o tym nie myślał, aby Pan nigdy nie hołdował hasłu, że raz zdobytej władzy się nie oddaje. Bo tak naprawdę dla przeciętnego obywatela nie jest istotne kto rządzi ale jak rządzi. Bo rządzić trzeba tak, aby nam wszystkim żyło się coraz lepiej. Pragnę Pana zachęcić do przeprowadzenia w Polsce rewolucyjnych zmian ustrojowych. Aby to osiągnąć musi Pan w tej sprawie działać wspólnie z Prezydentem oraz najmocniejszymi ugrupowaniami politycznymi. Wiem, że jest to bardzo trudne, ale też sprawa jest wagi najwyższej. Może Pan przysłużyć się Polsce jak rzadko który z polityków w naszej historii. Życzę Panu odwagi i konsekwencji w działaniu.

P.S.
Jeszcze kwestia samej treści i zawartości nowej Konstytucji. Nie jest dziełem przypadku, że na palcach jednej ręki można policzyć Polaków, którzy znają na pamięć całą, obecną Konstytucję. W Stanach Zjednoczonych treść Konstytucji znają praktycznie wszyscy Amerykanie. Bo Konstytucja powinna zawierać tylko najważniejsze, niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania państwa elementy. Uszczegółowienie natomiast powinny stanowić wszelkiego rodzaju ustawy, rozporządzenia i przepisy.