Archiwum z miesiąca: sierpień, 2010

Pozostały wspomnienia

31 sierpnia 2010

Wczorajszy dzień dobitnie pokazał, że tej prawdziwej “Solidarności” już nie ma. Tamta “Solidarność” była pospolitym ruchem wyzwoleńczym. Obecna “Solidarność” jest zwykłym związkiem zawodowym, ściśle powiązanym z partią opozycyjną, dbającą wyłącznie o interesy swoich członków. Znowu politycznego nosa miał Wałęsa. Całe szczęście, że nie wziął udziału w uroczystościach. Dzisiejsza “Solidarność” to zwykli krzykacze walczący o swoje przywileje związkowe i broniący za wszelką cenę swoich członków. Znam wiele przypadków kiedy związkowcy zostali wybronieni przez swoich przedstawicieli nawet po ewidentnych wykroczeniach dyscyplinarnych np. praca po spożyciu alkoholu. Wielu prominentnych związkowców żyje na poziomie nieporównywalnie wyższym niż zwykli członkowie i tutaj jakoś nikogo nie razi brak solidaryzmu. Ze wstrętem obserwowałem zachowanie Szczypińskiej i Kuchcińskiego. Te ironiczne spojrzenia, fałszywe, przyklejone uśmiechy, buta i pewność siebie. Taka jest obecna twarz PiSuaru. Siły dodaje im niewątpliwie poparcie związkowców z “Solidarności”. Tyle im pozostało i niewątpliwie o to poparcie będą dbać za wszelką cenę. Cóż za problem krytykować i obiecywać to czego związkowcy sobie życzą, nie mając żadnej mocy aby te obietnice spełnić. Naiwni związkowcy to kupują. Oj naiwni, naiwni, naiwni… Kaczor was też wykorzystuje byle tylko wrócić do władzy. Przejrzyjcie na oczy wreszcie. Zaufaliście niewłaściwej osobie. Ten człowiek gotów jest zniszczyć wszystko, po trupach (nawet własnego brata i jego żony) do celu. Pozostały wspomnienia… a życie toczy się dalej.

Tonący brzytwy się łapie

22 sierpnia 2010

Czyżby poseł “Wazelina” Migalski w końcu przejrzał na oczy? Jako jeden z nielicznych członków PiSuaru odważył się ostatnio skrytykować samego, nieomylnego przecież prezesa. Czy to odwaga? Pewnie tak ale chyba nie do końca. Z drugiej bowiem strony jego list otwarty pełen jest jak zwykle lizusostwa. Coś mi się wydaje, że w przypadku Migalskiego jest to tylko typowe zachowanie tonącego, który brzytwy się łapie. Przecież i tak popadł już w niełaskę u prezesa. Cóż więc ma jeszcze do stracenia. Myśli, że godność i próbuje ją ratować. Ale po co? Przecież tą stracił już dawno temu, będąc jeszcze tylko politologiem ale na usługach PiSuaru. W sumie jednak podoba mi się ta doskonała atmosfera wśród członków PiSuaru. Dalej tak, dalej panie i panowie. Żałosny koniec waszego ugrupowania zbliża się dużymi krokami. Z jednym zdaniem Migalskiego zgadzam się jednak całkowicie - Kaczyński jest największym obciążeniem, ale nie dla PiSuaru lecz dla całej Polski.