Marcin Wolski, program III polskiego radia, 60 minut na godzinę. Pamiętam, pamiętam… Słuchałem i podziwiałem. Najpierw sekretarz partyjny, potem doradca Wałęsy, w końcu zwolennik Kaczyńskiego. Rzodkiewka i tyle. Jak wiatr zawiał tak Marcin się ustawiał. Teraz, po śmierci prezydenta wzniósł się na wyżyny swojego twórczego geniuszu i spłodził coś takiego:
Mediom
Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,
będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konflikcie,
dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,
jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie!
Nie potrzeba łez waszych , komplementów spóźnionych
Waszej czerni, powagi, szkoda słów, nie ma co,
dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny
wasze żarty i kpiny, wylewane przez szkło.
Bo pamięta poeta, zapamięta też naród
wasze jady sączone, bez ustanku dzien w dzień.
Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaru…
Karlejecie pętaki, rośnie zaś Jego cień!
Od Okęcia przez centrum, tętnicami Warszawy.
Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem
jedzie kondukt żałobny, taki skromny choć krwawy.
A kraj czuje - prezydent znowu jest w swoim mieście
Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.
Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą
Na kolana łajdaki, sypać popiół na głowę
Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!
Prawda, że piękne? No cóż, ludziom różne rzeczy się podobają. A mnie się rzygać chce jak to czytam. Istne deja vu z epoki stalinizmu. Jakby Majakowski ekshumowany. Tego pana już czytać i słuchać nie zamierzam i innym nie polecam.