I po wyborach…
A jednak sondaże się sprawdziły, niespodzianki nie było. Platforma zdecydowanie zwyciężyła. PiSuar daleko w tyle ale jeszcze ma zwolenników w Polsce. Gratuluję zwycięzcom i cieszę się, że moi faworyci zwyciężyli. Jeszcze bardziej cieszę się z porażki PiSuaru. Uśmiałem się jak przeczytałem wypowiedź Rosatiego, że 1% poparcia to nie porażka. A co? Zwycięstwo? No chyba, że Rosatiemu bliska jest stara, nie przystająca za bardzo do dzisiejszych czasów idea olimpijska. Według niej najważniejszy jest sam udział. No to faktycznie - wzięli udział. Martwi co innego. Liczba obywateli, którzy nie wzięli udziału. To smutne, że głosowało zaledwie około 25% uprawnionych do głosowania Polaków. Niestety, olbrzymiej większości Polaków jest zupełnie obojętne kto będzie ich reprezentował, kto będzie nimi rządził. Oczywiście mają do tego pełne prawo, przecież w Polsce jest demokracja. Ja jednak nie chciałbym należeć do takiego stada baranów, któremu wszystko jest obojętne byle micha była w miarę pełna.