Koniec prezydentury
Ja Kaczorka nigdy nie uważałem za swojego prezydenta ale w dniu 22.05.2009 roku cała Polska miała okazję przekonać się, że nie mamy prezydenta. Prezydenta ma PiSuar. Kaczorek z sejmowej mównicy przeczytał to co napisał mu jego braciszek i tyle. Szybko, w otoczeniu swoich wiernych przydupników opuścił gmach Sejmu i udał się w, z góry zaplanowanym kierunku. Wielce perfidny plan szefa PiSuaru prawie się powiódł. Niestety, ci “wredni” ludzie z PO odważyli się, wbrew woli PiSuaru komentować i debatować nad orędziem. “Złamali konstytucję” - zagrzmiał prezes. A co, prezydent nie łamie konstytucji będąc tylko marionetką w rękach swojego bliźniaka? Nie łamie konstytucji biorąc jawnie udział w kampani wyborczej, popierającej PiSuar? Ważcie więc słowa - mali, zakompleksieni bliźniacy.
P.S.
Cytat z orędzia - “Czy jednak jest sens rezygnować tak szybko ze złotego, jako naszej narodowej waluty, która daje nam możliwość prowadzenia niezależnej polityki montrealnej?” Kolejne potwierdzenie mojej diagnozy. Dyslektyk