W PiS-uarze smród
Powiem szczerze. Rzygać się chce obserwując to co się dzieje wśród członków PiS-uaru. Chyba wszystkim jednocześnie sikać się zachciało bo pchają się na siłę do PiS-uaru jak za przeproszeniem świnie do koryta. Równocześnie jeden drugiemu świństwa wypomina, o swoich oczywiście zapominając. Jednym słowem bagno. Przyklad idzie oczywiście z samej góry. Prezes niszczy jak może swojego byłego zastępcę i przyjaciela, sławnego Ludwiczka. Wyciągać na widok publiczny sprawy związane z życiem osobistym nawet swojego wroga to szczyt chamstwa. Ale cóż, takiemu “autorytetowi moralnemu” jak prezio kaczorek wszystko wolno i wypada. A to tylko woda na młyn i hasło do ataku dla reszty przydupników prezia. I już szarańcza PiS-uarowa na Ludwisia się rzuciła. Między innymi ten błazen i prawdziwa kreatura - Edgar. Kiedyś, na dworze królewskim trzymano takich dla rozrywki i zabawy. Edgar pozuje wyraźnie na Stańczyka, ale takie porównanie to obraza dla Stańczyka. Zarzuca Ludwisiowi nieprzestrzeganie zasad chrześcijańskich, a sam jest po rozwodzie i ma drugą żonę. Co za obłuda. Jak ta kreatura może powoływać się na zasady chrześcijańskie? Cóż, w tym smrodzie PiS-uaru chyba już żaden lepszy zapaszek przebić się nie zdoła. A Polska? A co tam Polska. Władza, władza i tylko władza się liczy.