<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress/2.2.3" -->
<rss version="2.0" 
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: Tematy zastępcze PO</title>
	<link>http://pisuar.maczek.info/2008/09/21/tematy-zastepcze-po/</link>
	<description>blog polityczny</description>
	<pubDate>Thu, 09 Sep 2010 21:37:43 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.2.3</generator>

	<item>
		<title>Przez: grzegorz_n</title>
		<link>http://pisuar.maczek.info/2008/09/21/tematy-zastepcze-po/#comment-20</link>
		<dc:creator>grzegorz_n</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Dec 2008 16:00:29 +0000</pubDate>
		<guid>http://pisuar.maczek.info/2008/09/21/tematy-zastepcze-po/#comment-20</guid>
		<description>Tematy zastępcze

W Polsce mamy biedę, bezrobocie i różne patologie. Emigracja nie maleje, a opinia publiczna bombardowana jest przez media różnymi innymi &#8222;ważnymi&#8221; newsami. Oczywiście podaż kształtuje popyt. Paparazzi rzucają na żer społeczeństwu to, co na tacy podadzą im politycy. Indoktrynuje się więc społeczeństwo pseudopatriotycznymi wydarzeniami i szopkami politycznymi, zamiast koncentrować się na życiu społeczno-gospodarczym. Straszy się nas światowym kryzysem ekonomicznym, czy globalnym ociepleniem i odwraca kota ogonem. Tymczasem spokojnie likwiduje się stocznie &#8211; kolejny strategiczny przemysł oddaje się w pacht prywatnym cwaniakom na rozkaz Eurokołchozu. Przejdźmy do konkretów.
Wskrzeszanie trupa
Ktoś wpadł na pomysł, aby ekshumować ciało naszego wspaniałego patrioty, generała Władysława Sikorskiego, który zginął w katastrofie lotniczej &#8222;trójkąta bermudzkiego&#8221; Gibraltaru. Nagle wietrzy się spiskową teorię dziejów, że śmierć naszego męża stanu nie była przypadkowa, tylko dziełem dobrze zaplanowanego mordu, inspirowanego przez Józefa Stalina i/lub Winstona Churchilla. Jednemu mógł ponoć przeszkadzać w budowie tzw. &#8222;Bloku Wschodniego&#8221;, a drugi bał się sprzeciwić temu pierwszemu. Tylko co to nam dzisiaj daje? Mało to mamy wrogów? I tak wiadomo, że Anglicy olali nas w &#8222;Kampanii wrześniowej&#8221;. No cóż &#8211; Polak potrafi. Spaliliśmy sobie relacje polityczno-gospodarcze z Rosją i szukamy teraz wrogów na ukochanym Zachodzie. Wydano mnóstwo publicznych pieniędzy na rozmontowanie sarkofagu, na sprzęt, na transport i sekcję zwłok, na trzecią przynajmniej ceremonię pogrzebową i związaną z tym wyjątkową galę z wszelkim wojskowymi fajerwerkami. W końcu przepakowano Generała, albo to co z niego jeszcze zostało po profanacji, odziano &#8222;nędzarza&#8221; w mundur i spakowano do nowej jesionki. Z pompą zamknięto prochy Sikorskiego w miejscu pierwotnym. Biskupi (po raz kolejny zapewne) skropili święconą wodą trumnę z mumią, choć były Wódz Naczelny i premier Rządu na Uchodźstwie już od 4 lipca 1943 roku jest w niebie. Nie wiem czy jest zadowolony ten Anioł Polskości z faktu rozszarpywania resztek jego ciała. No, ale przynajmniej ludzie na ziemi mieli co oglądać...
Kabaret ze strzałami
W tym samym mniej więcej czasie na ekranach telewizorów rozgrywała się kolejna szopka, tym razem z udziałem najwyższego (nie dosłownie i nie mylić z Bogiem) przedstawiciela Narodu i jednocześnie zwierzchnika sił zbrojnych. Lechu zwany przez lud Kaczorem młodszym, wybrał się na wycieczkę do Gruzji. Jako jedyny z zaproszonych ponoć prezydentów uświetnił piątą rocznicę tzw. &#8222;Rewolucji róż&#8221;. A że było nudno we dwoje z prezydentem Szukadobrejchwili, dał się &#8222;porwać&#8221; na przejażdżkę zwizytować posterunki na wewnętrznej granicy z Osetią. Chcieli sprawdzić czy przestrzegane są tam porozumienia zawarte pomiędzy Rosji a Unią Europejską. Jak wiadomo najlepiej się sprawdza wszystko w terenie. Kolumna wozów pędziła niczym Kurski 130 km/h od Tibilisi na północny wschód Gruzji. W pewnym momencie dla uatrakcyjnienia wycieczki zmieniono trasę na mniej ekskluzywną i popędzoną wąską dróżką przez las, aby nagle z piskiem opon zahamować tuż przed posterunkami &#8222;granicznymi&#8221;. Jak to w bajkach bywa, generał jest zawszy na przedzie, więc obaj prezydenci wysiedli sobie z limuzyny jakby byli na pikniku, a tu ktoś zza krzaków kilka salw z kałachów oddaje panu Bogu w okno ku uciesze małych prezydentów. No cóż, nie chcą nas tu pomyśleli i zawrócili w drogę powrotną, ale echo tych wydarzeń szybko poszło w świat. Ten, który się kulom nie kłaniał dziś ma inną ksywę w Internecie &#8211; Kaczor Rambo. Nawet chory na demencję czy Alzheimera zauważyłby, że było to ukartowane zagranie pod publiczkę obu małych prezydentów, aby wzruszyć nieczułą na losy Gruzji Unię Europejską, a przy okazji zbić kapitał polityczny. Myślałby kto, że mamy tak odważnego prezydenta i że to przypadek, iż oddelegował on swoją ochronę BOR 300 m na tyły. Reszta uzasadnienia zbyteczna...
Reality show
Na pewno tematem zastępczym nie były akurat ostatnie ataki terrorystyczne w indyjskim mieście Bombaju. Można się jedynie przyczepić do formy relacji i etyki dziennikarskiej, do zimnej kalkulacji grania na widza emocjach i do wyrafinowanego dręczenia ofiar ataków w najgorętszych ich chwilach (kto pierwszy i kto dłużej) dla lepszej oglądalności danej stacji telewizyjnej...

Powyższe poglądy są tylko przemyśleniami autora
Grzegorz Niedźwiecki</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Tematy zastępcze</p>
<p>W Polsce mamy biedę, bezrobocie i różne patologie. Emigracja nie maleje, a opinia publiczna bombardowana jest przez media różnymi innymi &#8222;ważnymi&#8221; newsami. Oczywiście podaż kształtuje popyt. Paparazzi rzucają na żer społeczeństwu to, co na tacy podadzą im politycy. Indoktrynuje się więc społeczeństwo pseudopatriotycznymi wydarzeniami i szopkami politycznymi, zamiast koncentrować się na życiu społeczno-gospodarczym. Straszy się nas światowym kryzysem ekonomicznym, czy globalnym ociepleniem i odwraca kota ogonem. Tymczasem spokojnie likwiduje się stocznie &#8211; kolejny strategiczny przemysł oddaje się w pacht prywatnym cwaniakom na rozkaz Eurokołchozu. Przejdźmy do konkretów.<br />
Wskrzeszanie trupa<br />
Ktoś wpadł na pomysł, aby ekshumować ciało naszego wspaniałego patrioty, generała Władysława Sikorskiego, który zginął w katastrofie lotniczej &#8222;trójkąta bermudzkiego&#8221; Gibraltaru. Nagle wietrzy się spiskową teorię dziejów, że śmierć naszego męża stanu nie była przypadkowa, tylko dziełem dobrze zaplanowanego mordu, inspirowanego przez Józefa Stalina i/lub Winstona Churchilla. Jednemu mógł ponoć przeszkadzać w budowie tzw. &#8222;Bloku Wschodniego&#8221;, a drugi bał się sprzeciwić temu pierwszemu. Tylko co to nam dzisiaj daje? Mało to mamy wrogów? I tak wiadomo, że Anglicy olali nas w &#8222;Kampanii wrześniowej&#8221;. No cóż &#8211; Polak potrafi. Spaliliśmy sobie relacje polityczno-gospodarcze z Rosją i szukamy teraz wrogów na ukochanym Zachodzie. Wydano mnóstwo publicznych pieniędzy na rozmontowanie sarkofagu, na sprzęt, na transport i sekcję zwłok, na trzecią przynajmniej ceremonię pogrzebową i związaną z tym wyjątkową galę z wszelkim wojskowymi fajerwerkami. W końcu przepakowano Generała, albo to co z niego jeszcze zostało po profanacji, odziano &#8222;nędzarza&#8221; w mundur i spakowano do nowej jesionki. Z pompą zamknięto prochy Sikorskiego w miejscu pierwotnym. Biskupi (po raz kolejny zapewne) skropili święconą wodą trumnę z mumią, choć były Wódz Naczelny i premier Rządu na Uchodźstwie już od 4 lipca 1943 roku jest w niebie. Nie wiem czy jest zadowolony ten Anioł Polskości z faktu rozszarpywania resztek jego ciała. No, ale przynajmniej ludzie na ziemi mieli co oglądać&#8230;<br />
Kabaret ze strzałami<br />
W tym samym mniej więcej czasie na ekranach telewizorów rozgrywała się kolejna szopka, tym razem z udziałem najwyższego (nie dosłownie i nie mylić z Bogiem) przedstawiciela Narodu i jednocześnie zwierzchnika sił zbrojnych. Lechu zwany przez lud Kaczorem młodszym, wybrał się na wycieczkę do Gruzji. Jako jedyny z zaproszonych ponoć prezydentów uświetnił piątą rocznicę tzw. &#8222;Rewolucji róż&#8221;. A że było nudno we dwoje z prezydentem Szukadobrejchwili, dał się &#8222;porwać&#8221; na przejażdżkę zwizytować posterunki na wewnętrznej granicy z Osetią. Chcieli sprawdzić czy przestrzegane są tam porozumienia zawarte pomiędzy Rosji a Unią Europejską. Jak wiadomo najlepiej się sprawdza wszystko w terenie. Kolumna wozów pędziła niczym Kurski 130 km/h od Tibilisi na północny wschód Gruzji. W pewnym momencie dla uatrakcyjnienia wycieczki zmieniono trasę na mniej ekskluzywną i popędzoną wąską dróżką przez las, aby nagle z piskiem opon zahamować tuż przed posterunkami &#8222;granicznymi&#8221;. Jak to w bajkach bywa, generał jest zawszy na przedzie, więc obaj prezydenci wysiedli sobie z limuzyny jakby byli na pikniku, a tu ktoś zza krzaków kilka salw z kałachów oddaje panu Bogu w okno ku uciesze małych prezydentów. No cóż, nie chcą nas tu pomyśleli i zawrócili w drogę powrotną, ale echo tych wydarzeń szybko poszło w świat. Ten, który się kulom nie kłaniał dziś ma inną ksywę w Internecie &#8211; Kaczor Rambo. Nawet chory na demencję czy Alzheimera zauważyłby, że było to ukartowane zagranie pod publiczkę obu małych prezydentów, aby wzruszyć nieczułą na losy Gruzji Unię Europejską, a przy okazji zbić kapitał polityczny. Myślałby kto, że mamy tak odważnego prezydenta i że to przypadek, iż oddelegował on swoją ochronę BOR 300 m na tyły. Reszta uzasadnienia zbyteczna&#8230;<br />
Reality show<br />
Na pewno tematem zastępczym nie były akurat ostatnie ataki terrorystyczne w indyjskim mieście Bombaju. Można się jedynie przyczepić do formy relacji i etyki dziennikarskiej, do zimnej kalkulacji grania na widza emocjach i do wyrafinowanego dręczenia ofiar ataków w najgorętszych ich chwilach (kto pierwszy i kto dłużej) dla lepszej oglądalności danej stacji telewizyjnej&#8230;</p>
<p>Powyższe poglądy są tylko przemyśleniami autora<br />
Grzegorz Niedźwiecki</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
