Zabawa w sport
Trwają mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Nasi piłkarze grają bardzo przeciętnie i szanse na sukces muszą odłożyć na bliżej nieokreślony czas. Kibice i media pomstują na sędziego Webba, a jakoś umyka im najzwyczajniej w świecie słabiutki poziom prezentowany przez naszych piłkarzy. Gdyby zagrali dobry mecz z teoretycznie jeszcze słabszą Austrią, strzelili im ze dwie albo trzy bramki nikt nie miałby pretensji do Webba o nieuzasadniony rzut karny. Niestety gospodarzom nawet ściany pomagają, a słabemu to zawsze wiatr w oczy wieje. Ludzie, traktujmy sport jak dobrą rozrywkę i zabawę. Umiejmy docenić klasę przeciwników. Nawet jak przegramy to nic strasznego. Cóż, na dzień dzisiejszy nie posiadamy piłkarzy i drużyny zdolnej do wygrywania wielkich imprez mistrzowskich. Cieszmy się więc, że jesteśmy w grze, że mamy okazję oglądać naszych w gronie najlepszych drużyn Europy. I przestańmy w końcu liczyć na cud i na wymodloną pomoc bożą. Bóg może też jest kibicem sportowym ale zapewne sprawiedliwym i obiektywnym. Nie wtrąca się w takie tam sobie rozgrywki sportowe ludzi. Kibicuje wszystkim na równi i dlatego najczęściej wygrywają naprawdę najlepsi. Bo szczęście sprzyja lepszym. A Pan Bóg? Pewnie się śmieje z tych naszych, kibica rozterek. Z drugiej strony wszyscy jesteśmy przeciwni niedozwolonym środkom dopingującym w sporcie, a cóż to byłby dopiero za doping w postaci pomocy boskiej. Nie, nie… to by nam tylko zepsuło całą zabawę.
P.S.
Zetknąłem się ostatnio ze wspaniałym sportem na mityngu lekkoatletycznym w Ostrawie. Miałem przyjemność osobiście pogratulować osiągnięć najszybszemu obecnie człowiekowi naszej planety Usainowi Boltowi. Miałem także przyjemność być świadkiem ustanowienia przez Kubańczyka Roblesa nowego rekordu świata w biegu na 110 metrów przez płotki. Wszyscy kibice, niezależnie od narodowości wspaniale się bawili i umieli docenić każdego uczestnika mityngu. I co? Czy to nie cudowne uczestniczyć w takiej imprezie? Pozdrawiam wszystkich prawdziwych kibiców.