Obraz Prezia

Przeczytałem ostatnio artykuły na temat dnia powszedniego obecnie urzędującego Prezia. Obraz jaki odebrałem nic a nic mnie nie zaskoczył. Obraz człowieka zagubionego, rozdartego, nie mogącego się odnaleźć w powierzonej mu roli. Pewnie chciałby facet w końcu pieprznąć tym wszystkim, zabrać kochaną żonkę, zaszyć się gdzieś na Mazurach, wędrować po lesie, pochłaniać pasjonującą literaturę prawniczą i mieć całą tą prezydenturę głęboko w tyle. Ale nic z tego, bo nad wszystkim czuwa prezes ich klubu, zwanego PiSuar. To, że prezes to jeszcze nic strasznego. Ale to przecież brat, brat bliźniak na dodatek. Odmówić można całemu Narodowi ale bliźniakowi, nie sposób. I tak cała ta prezydentura przebiega pod znanym nam, pamiętnym hasłem - Panie prezesie, melduję wykonanie zadania. Takie meldunki biedny i słaby prezio składa kilka razy dziennie. Tak już zostanie do końca jego urzędowania. Ciśnie się tylko na usta stare powiedzenie - człowieku, jak nie potrafisz nie pchaj się na afisz. I po co ci to było Lesiu?…

Skomentuj