Archiwum z miesiąca: maj, 2008

Obraz Prezia

25 maja 2008

Przeczytałem ostatnio artykuły na temat dnia powszedniego obecnie urzędującego Prezia. Obraz jaki odebrałem nic a nic mnie nie zaskoczył. Obraz człowieka zagubionego, rozdartego, nie mogącego się odnaleźć w powierzonej mu roli. Pewnie chciałby facet w końcu pieprznąć tym wszystkim, zabrać kochaną żonkę, zaszyć się gdzieś na Mazurach, wędrować po lesie, pochłaniać pasjonującą literaturę prawniczą i mieć całą tą prezydenturę głęboko w tyle. Ale nic z tego, bo nad wszystkim czuwa prezes ich klubu, zwanego PiSuar. To, że prezes to jeszcze nic strasznego. Ale to przecież brat, brat bliźniak na dodatek. Odmówić można całemu Narodowi ale bliźniakowi, nie sposób. I tak cała ta prezydentura przebiega pod znanym nam, pamiętnym hasłem - Panie prezesie, melduję wykonanie zadania. Takie meldunki biedny i słaby prezio składa kilka razy dziennie. Tak już zostanie do końca jego urzędowania. Ciśnie się tylko na usta stare powiedzenie - człowieku, jak nie potrafisz nie pchaj się na afisz. I po co ci to było Lesiu?…

PiSuar na mieliźnie

20 maja 2008

W ostatnim czasie zdecydowanie na pierwszy plan wśród szczekających piesków PiSuaru wyszedł sławny buldog Kurski. Bardzo się z tego cieszę bo ten człowiek ma w sobie coś. Coś co powoduje, że można go tylko znienawidzić. Buta, arogancja, ironia, pogarda dla politycznych przeciwników i ludzi mających inne poglądy, przekonanie o swojej mądrości i nieomylności. Do tego jakaś taka odpychająca fizjonomia. Jednym słowem super. Więcej takich w PiSuarze, a szanse na powrót do władzy znacznie maleją. Cieszy mnie, że ci głupcy w dalszym ciągu nie zauważyli, że tak szczerze mówiąc wyborcy nie głosowali z wiary i uwielbienia do Platformy ale przeciw PiSuarowi. POlacy odrzucili ich styl sprawowania władzy. Po sześciu miesiącach od porażki widać jak na dłoni, że politycy PiSuaru są zupełnie niereformowalni. Trudno, ich strata. Tacy ludzie nie nadają się do rządzenia Polską.

Tchórzostwo nie popłaca

20 maja 2008

W ubiegłym roku większość wyborców zaufała Platformie. Pamiętajcie politycy Platformy, że zaufania wyborców nie można zawieść. Nie popełniajcie błędów wielu swoich poprzedników. W piłce nożnej drużyna, która gra na remis przeważnie przegrywa. Wyborcy tacy jak ja oczekują od was odważnych i mądrych decyzji. Mnie szczególnie interesuje służba zdrowia. Będę szczery. Uważam, że w tej dziedzinie do tej pory nie zrobiliście nic. Co więcej, pomysły Ministra Zdrowia oceniam bardzo nisko. Chęć zlikwidowania stażu podyplomowego lekarzy oraz projekt zatrudniania studentów ostatniego roku uczelni medycznych to wyraz desperacji, a nie odwagi politycznej. Uważam, że musimy w końcu pójść w ślady innych państw postkomunistycznych i wprowadzić symboliczne opłaty dla pacjentów za usługi medyczne. Czy rzeczywiście jesteście tak zaślepieni chęcią zwycięstwa w następnych wyborach, że nie starczy wam odwagi na podjęcie niepopularnych ale niezbędnych decyzji? Trzeba otwarcie powiedzieć społeczeństwu, że tak biednego państwa jak Polska nie stać na bezpłatną służbę zdrowia. Bądźcie więc odważni i zróbcie w końcu ten niezbędny krok. Tylko w ten sposób będzie można ograniczyć niepotrzebne wizyty w poradniach, ilość często niepotrzebnie przepisywanych i refundowanych leków, zmotywować Polaków do działań profilaktycznych i dbania o własne zdrowie. Raz jeszcze życzę politykom Platformy odwagi.
P.S.
Oby tylko nie była to odwaga w stylu Palikota. Ten człowiek bardziej kojarzy się z głupotą i kabaretem niż odwagą poliyczną.

Żenada

7 maja 2008

Kaczorek Leszek raczył był wystąpić u Lisa Tomasza. Oj odważny ten Kaczorek. Ale po co mu to było? Nic nowego nie powiedział. Same stare, znane już banały i uwielbienie dla braciszka oraz PiSuaru. Znowu wszystkiemu winni są dziennikarze i wszelkie media. To oni spowodowali, że PiSuar został odsunięty od władzy. Itd., itp…. Tylko niepoprawni optymiści mogą mieć jeszcze cień nadzieii, że Kaczorek stanie się w końcu prezydentem wszystkich Polaków. Ja już od dawna na to nie liczę. Liczę natomiast dni do zakończenia tej pożal się Boże “prezydentury”. Zostało jeszcze 957. Wytrzymamy i na tym koniec.
Panie Lis,
Daj Pan już spokój Kaczorkowi. Przecież Kaczor w kontaktach z Lisem z góry skazany jest na pożarcie. Przepraszam, porażkę. Dosyć już tej żenady. Czym mniej Kaczorów w mediach tym lepiej.