Archiwum z miesiąca: luty, 2008

Cymbał w swoim żywiole

23 lutego 2008

Serce się raduje kiedy tak obserwuję poczynania Geniusza IV Rzeczypospolitej Wodza Jarosława I “Mądrego” i jego wiernej po grób, ogłupiałej gwardii przybocznych harcerzyków. Kontynuujcie swoje idiotyczne wywody jak najdłużej. Wmawiajcie społeczeństwu swoją nieomylność. Polacy kochają takich bufonów jak wy. Odpłacimy się wam w następnych wyborach. Zmierzacie po równi pochyłej w polityczną otchłań. Wierzę głęboko, że obrady Sejmu następnej kadencji będziecie oglądać już tylko w telewizji. I tak możecie już być dumni z siebie, przechodzicie do historii jako najbardziej błazeńska partia opozycyjna.

P.S.
A dla prezydenta nie żądajcie szacunku wszystkich Polaków, póki nie udowodni, że faktycznie jest prezydentem wszystkich nas, odcinając się od PiS-uaru na czas kadencji.

Skłamać? Żaden problem…

12 lutego 2008

Jakże łatwo przychodzi naszym wspaniałym politykom kłamać. Njlepsze przykłady z ostatnich dni to oczywiście Jarosław Kaczyński, Ziobro i Szczypińska. Rzecz dotyczy zagłuszania telefonów komórkowych protestujących pielęgniarek. Ziobro twierdził parę dni temu, że decyzję o zagłuszaniu podjął Kaczmarek. Dzisiaj wiadomo, że kłamał. Jestem pewien, że doskonale wiedział, że decyzję podjął Kaczyński. Oczywiście Kaczyński w ubiegłym roku twierdził, że o żadnym zagłuszaniu nie było nawet mowy, a pielęgniarki miały tylko bujną fantazję. Wtórowała mu w tych kłamstwach jego ulubiona pielęgniarka - Szczypińska. Oczywiście cała trójka pewnie już dawno wyspowiadała się z tych kłamstw i otrzymała rozgrzeszenie od Tadzia Rydzyka. Pewnie według nich było to kłamstwo popełnione w imię wyższych celów i dla dobra Polski. Dla mnie kłamstwo jest kłamstwem, a kłamca kłamcą. I tak już pozostanie. Nie mogę więc słuchać spokojnie jak kłamca Kaczyński zupełnie bagatelizuje ten problem i namawia młode pokolenie aby nie ulegało kłamliwym mediom. Cóż, najlepszą obroną jest atak. Ma facet tupet.

Racjonalizm lub populizm

7 lutego 2008

Jestem zawiedziony działaniami PO, tak jak wszystkimi dotychczas rządzącymi w Polsce ugrupowaniami w sprawie reformy służby zdrowia. Szlag mnie trafia jak ponownie słyszę populistyczne hasło, że wszystkie działania Rządu związane z reformą mają służyć dobru pacjenta. W jakim celu w ogóle używa się takich sloganów? Przecież służba zdrowia do tego jest stworzona i o tym wszyscy wiedzą. W prawdziwej reformie potrzeba więcej racjonalizmu, a mniej populizmu. Czy znajdzie się w końcu ugrupowanie polityczne, które będąc u władzy powie wprost społeczeństwu, że przy takim niskim finansowaniu służby zdrowia nie stać nas na wszystko to czego życzyliby sobie pacjenci. Każda opozycja domaga się zwiększenia składek na ubezpieczenie zdrowotne czy też współpłacenia pacjentów za niektóre usługi. Kiedy jednak dochodzi do władzy zapomina o tym i wycofuje się z pomysłów zwiększenia składek. Robi to wyłącznie z czystego populizmu. Przecież każdy pacjent to potencjalny wyborca i trzeba szczególnie zadbać o jego przychylność, mając na uwadze kolejne wybory. Pracownicy służby zdrowia stanowią tylko malutki procent społeczeństwa i o nich nie opłaci się szczególnie zabiegać. Smutne ale prawdziwe.
Z całego serca życzę Platformie mniej populizmu, a więcej odwagi i racjonalizmu. Mam nadzieję, że w końcu, mając na uwadze poprawę funkcjonowania służby zdrowia i dobro pacjentów przestaniemy mówić wyłącznie o prawach pacjenta, a zaczniemy o jego obowiązkach, wynikających z potrzeby przestrzegania zaleceń lekarzy i dbania o własne zdrowie.

Szczery Ziobro

6 lutego 2008

Zbigniew Ziobro, pseudo Zero to najbardziej szczery polityk w Polsce. Przedstawiając mediom swoją wersję zniszczenia osobistego, służbowego laptopa oficjalnie przyznał się do głupoty graniczącej z upośledzeniem umysłowym. Jak inaczej nazwać wrzucenie laptopa między przewożone meble i inne rupiecie? Ludzie, i taki człowiek posiadał w Polsce tak olbrzymią władzę! Jakie szczęście, że trwało to tylko dwa lata. Okazuje się, że dobierał sobie także odpowiednio głupich współpracowników. Jeden z nich, prokurator z Katowic był nawet lepszy od swojego szefa, czyli wykazał się jeszcze większą głupotą. Trzeba być skończonym idiotą aby wchodzić do wanny pełnej wody ze swoim służbowym laptopem.
W związku z powyższym uważam, że wszyscy kandydaci na wysokie stanowiska państwowe czy też rządowe powinni legitymować się aktualnym zaświadczeniem od lekarza psychiatry o braku przeciwwskazań zdrowotnych do pracy na danym stanowisku.

Pokraczna Imitacja Sprawiedliwości

3 lutego 2008

Tym razem chylę czoło przed Kaczorami. To naprawdę wielka sztuka umieć otoczyć się tak prymitywnymi ale wiernymi po grób ludźmi. Przykłady?
Pierwszy z brzegu. Pasujący jak ulał, mógłby wprost kandydować na maskotkę PiS-uaru, Przemysław Gosiewski. Z olbrzymim trudem, nie wiadomo jakim sposobem ukończył studia prawnicze. Mając takie wiadomości jak on, kariery prawniczej zrobić nie sposób. Ale polityczną? Czemu nie. Wystarczy tylko znaleźć odpowiedniego, nawiedzonego przywódcę i dobrze wysmarować się wazeliną. Reszta jest milczeniem, wiernych przydupników nigdy za wiele, a wierność w końcu zawsze zostaje doceniona.
Przykład drugi - Antoni Macierewicz. Historia tego człowieka przypomina mi historię Piszczyka z filmu “Zezowate szczęście”. Piszczyk musiał wielokrotnie udowadniać, że nie jest Żydem. Wystarczy tylko spojrzeć na Macierewicza, aby zrozumieć tło jego psychozy. Twarz. Normalnemu, zdrowemu człowiekowi takie rysy twarzy zupełnie by nie przeszkadzały. Ale dla Macierewicza stały się obsesją. Czym częściej zerkał w lustro, tym gorzej. W końcu nawet zapuścił brodę, aby nie golić się zbyt często. Z takim wyglądem musi on w dwójnasób udowadniać swoją Polskość. I czyni to niestrudzenie od lat z olbrzymim zacięciem, aby tylko nikomu nie przyszło do głowy podejrzewać go o inne pochodzenie. W historii wielu było takich ludzi. Z reguły stawali sie oni najbardziej zajadłymi zwolennikami prześladowań, a nawet mordowania ludzi pochodzenia żydowskiego. Jak wyleczyć Macierewicza? No cóż, tylko operacja plastyczna.
Przykład trzeci - Zbigniew Ziobro, nie bez kozery nazywany Zerem. Wcześnie zaczynał, bo już na studiach donosił na kolegów. Po prostu trenował. A że trening czyni mistrza to rzeczywiście osiągnął wysoki stopień wtajemniczenia w sprawach podsłuchu i inwigilacji. Taki człowiek dla Kaczorów był bezcenny. Ziobro jak to Zero, przyjął opcję zerową. Prawdopodobnie planował mieć haka na każdą ważną w Polsce personę. Zero tolerancji dla przeciwników PiS-uaru. Ponieważ inwigilacja stała się jego obsesją to zapewne zbierał też haki na swoich partyjnych przyjaciół oraz mocodawców. Możliwe, że takie informacje znajdowały się właśnie na jego laptopie. Cóż to byłby za szok dla szefów PiS-uaru, gdyby te informacje ujrzały światło dzienne. Kariera polityczna Ziobry runęłaby jak domek z kart. Od PiS-uaru dostałby potężnego kopa, a w innych partiach na pewno miejsca by nie znalazł. Lepiej było zniszczyć całego laptopa.

P.S.
Wszelkie podejrzenia o mój wrogi stosunek do Żydów będą zupełnie nieuzasadnione. Każdą narodowość traktuję na równi z polską. Nie pochodzenie i wyznanie lecz charakter, wiedza, inteligencja i życzliwy stosunek do drugiego człowieka decydują o wartości każdego z nas. Nawiązanie do judaizmu było mi potrzebne wyłącznie dla ukazania chorobliwej obsesji Antoniego Macierewicza.

Oj Ziobro, Ziobro…

1 lutego 2008

Wydawało się, że Ziobro to taki sprytny i mądry człowiek. Okazało się, że to tylko prymitywny ćwok. W dodatku asystentkę też miał godną siebie. Oboje nie umieli sobie poradzić ze skasowaniem danych z kart SIM oraz z dysku twardego. A może chodzi o coś innego? Może po prostu był tak pewny siebie, że nie zakładał szybkiego opuszczenia Ministerstwa Sprawiedliwości i nie zdążył do tego się przygotować. Nadmierna pewność siebie potrafi pogrążyć każdego.
P.S.
Tak na marginesie, to bardzo do twarzy Ziobrze z czerwonym krawatem. Prezentuje się jak typowy aparatczyk-karierowicz z dawnej, komunistycznej epoki. ( TVN24 program “Bohater tygodnia” z dnia 01.02.2008 )