Ach ten Palikot
Poseł Palikot to wielki szczęściarz… Podobno przed aresztowaniem uratowało go zwycięstwo Platformy w ostatnich wyborach. A było to tak:
“Jak zwykle rano premier Kaczorek otrzymał swoją prasówkę. Ten wielki miłośnik kotów od razu zwrócił uwagę na artykuł poświęcony pali-kotom.
- O nie, tego już za wiele - wrzasnął wściekły Kaczorek.
Złapał za telefon i nacisnął przycisk do automatycznego połączenia z ministrem Ziobrą.
- Zbyszek?
- Tak szefie, słucham - odpowiedział przejęty Ziobro.
- Czym wy się zajmujecie do cholery? Pewnie znowu szykujesz się do konferencji, a tu w Lublinie koty palą.
- Jak to szefie? Nie może być.
- A może, może. Ty gazety czytaj lepiej. Tam zwyrodnialcy jacyś mieszkają. Bandyci jedni. Ty mi natychmiast CBA uruchom i pali-kotów wszystkich aresztuj. Natychmiast, powtarzam. Natychmiast.
- Tak jest szefie. Już się biorę do roboty - odpowiedział blady jak ściana Ziobro i usłyszał tylko trzask odłożonej słuchawki. W taki sposób szef jeszcze nigdy z nim nie rozmawiał.
Błyskawicznie połączył się z szefem CBA i zażądał natychmiastowego zatrzymania lubelskiego pali-kota. Machina CBA została uruchomiona. CBA w ciągu paru dni namierzyło pali-kota i już zamierzało go zatrzymać ale okazało się, że… Platforma wygrała wybory.”
I w ten oto sposób poseł Palikot nadal cieszy się wolnością.
A Kaczorek? Pewnie do dzisiaj, biedny ma kota… na punkcie pali-kota.