Archiwum z miesiąca: styczeń, 2008

Kaczor raz jeszcze…

31 stycznia 2008

Wzywam byłego, najgorszego w historii Polski premiera, Jarosława Kaczyńskiego do odejścia raz na zawsze z polskiej polityki. Najlepsze, co mógłby na koniec zrobić ten przekonany o swoim posłannictwie zarozumiały bufon, to zabrać ze sobą swojego brata-bliźniaka. To właśnie jemu, jak nikomu innemu dotychczas, udało się doprowadzić w krótkim czasie do katastrofalnego dla Polski skłócenia prawicy. Obym się mylił, ale możliwe, że dzięki niemu do władzy ponownie powróci lewica. Dopóki ten człowiek będzie czynnie zaangażowany w politykę, niemożliwe jest ponowne zjednoczenie prawicy, dla dobra Polski. Odejdź więc człowieku, i to jak najszybciej. Zawsze przecież możesz mieć cieplutką posadę lektora w radiu ojca Rydzyka.

Logika NFZ

31 stycznia 2008

Wszyscy myślą, że NFZ jest scentralizowany. Okazuje się, że nie do końca. Różnice w kontraktowaniu świadczeń medycznych na 2008 rok w poszczególnych oddziałach wojewódzkich są spore. Bardzo jestem ciekawy na jakiej podstawie oddział małopolski kontrakuje 12500 pkt na etat stomatologa, a śląski tylko 7500 pkt? Można z tego wyciągnąć różne wnioski, np. że ludzie ze śląska mają zdrowsze zęby i nie potrzebują tak często odwiedzać stomatologów. I jak tu wierzyć w zapewnienia NFZ, że pacjent jest najważniejszy. Kolejna w tym chorym kraju bujda na resorach.

Żałoba

26 stycznia 2008

W Polsce wydarzyła się tragedia. Zginęli wojskowi, śmietanka naszego lotnictwa. Ogłoszono żałobę narodową. Uczczono pamięć ofiar wypadku, zaopiekowano się ich rodzinami. Tylko dlaczego nawet w takiej chwili, nasi “wspaniali” politycy muszą okazywać wzajemną nienawiść, a całą sytuację wykorzystywać dla zdobycia sobie poklasku w społeczeństwie?
Aż prosi się powtórzyć - “ciszej nad tymi trumnami”.

Blogujący politycy

22 stycznia 2008

Od czasu, do czasu obserwuję wyniki toczącego się konkursu na blog roku. W kategorii polityka zdecydowanie prowadzi Korwin Mikke. Nasuwa mi się jedno spostrzeżenie. W konkursie wystartowało kilku sfrustrowanych, politycznych nieudaczników. Żadnej kariery już nie zrobią, ale widać jak bardzo chcą pozostać w pamięci ludzi. Mam na myśli Korwina, Orzechowskiego, Wierzejskiego i Gadzinowskiego. Jak trudno im pogodzić się z porażką wyborczą i odejściem w polityczny niebyt. Blogowanie to zabawa. Oni traktują to śmiertelnie poważnie i próbują poprzez blog trafiać do potencjalnych wyborców. Wcale nie zdziwi mnie kolejna próba Korwina zostania prezydentem. Przecież ma już ponad tysiąc potencjalnych głosów. Jak nie lubiłem Giertycha, tak teraz muszę go pochwalić. Przegrał, zrezygnował z kariery politycznej i w końcu zajął się uprawianiem swojego właściwego zawodu. Niestety, nie wszyscy przegrani politycy tak potrafią.

Do trzech razy sztuka

13 stycznia 2008

Informuję o wpisaniu posła Palikota na moją, prywatną listę pseudopolityków. Tym samym ogłaszam całkowity jego bojkot. Więcej na jego temat pisać nie zamierzam. Nie po to udzieliłem poparcia Platformie, aby teraz jedna z głównych jej postaci zachowywała się i wypowiadała w stylu polityków PiS-uaru. Jak można rzucać bezpodstawne oskarżenia na kogokolwiek? Mimo, że nie uważam Kaczyńskiego za swojego prezydenta to muszę stanąć w jego obronie. To co zrobił Palikot do złudzenia przypomina działania Ziobry, Kurskiego czy też władzy z epoki komunizmu. W Platformie nie powinno być miejsca dla takich osób. Pozbądźcie się tej czarnej owcy jak najszybciej. Z takim stylem uprawiania polityki pasuje on jak ulał do PiS-uaru.

Wyżej s.a niż d..ę ma

13 stycznia 2008

Bardzo przepraszam za tytuł, ale inaczej już tego określić nie umiem. Ludwiś Dorn, “wybitny” polityk i “znawca” tematu chce pracować w komisji zdrowia i pewnie reformować służbę zdrowia. Jeżeli tacy pseudospecjaliści mają się tym zajmować to nie wróży to nic dobrego. Panie Dorn, rób pan to co umiesz najlepiej, pisz pan bajki. A resztę zostaw fachowcom. Do pana pasuje jak ulał sentencja - “trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść”. Czas najwyższy.
W jednym przyznaję panu Ludwikowi rację. Kaczor robi z PiS-uaru partię jeszcze bardziej wodzowską. Dobrał sobie najwierniejszych z wiernych przydupników. Tak trzymać panie prezesie! Mam nadzieję, że wszystko to w szybkim tempie doprowadzi do zaniku poparcia dla PiS-uaru w społeczeństwie i buntu szeregowych członków partii. Polacy są przekorni i nie lubią narzucania woli przez ludzi o wygórowanych, wodzowskich aspiracjach. Na szczęście Kaczor, w swoim zaślepieniu i parciu do władzy absolutnej całkowicie o tym zapomniał.

Bilans dyżuru

13 stycznia 2008

Drodzy Czytelnicy
Muszę przyznać się do jednej rzeczy. Jestem lekarzem. Tak, od dwudziestu lat uprawiam ten najpiękniejszy na świecie i najbardziej upodlony w Polsce zawód. Przez te dwadzieścia lat trwa dyskusja nad reformą w służbie zdrowia. Trwa i pewnie jeszcze długo trwać będzie. A wszystko jest jak było – pacjenci niezadowoleni i zarobki niskie. Polska to kraj paradoksów. Bliźniaki u władzy, prawica w opozycji do prawicy, radio katolickie siejące nienawiść zamiast miłości do bliźniego itd. Niby dlaczego w służbie zdrowia ma być inaczej? Kiedyś wmówiono Pacjentom, że wszystko im się należy w ramach ubezpieczenia i nikt nie ma odwagi powiedzieć, że to niemożliwe, że naszego, biednego Państwa na to nie stać. Pacjentem, czyli potencjalnym wyborcą jest każdy Polak. Przecież nie można ryzykować utraty ich głosów. Każda opcja polityczna zdobywając władzę, myśli co zrobić aby ją utrzymać jak najdłużej i wygrać następne wybory. A pracownicy służby zdrowia to tylko marny ułamek ogółu społeczeństwa. Prosta matematyka pokazuje o kogo należy zadbać przed kolejnymi wyborami. Z takim myśleniem pogodzić się nie mogę, dlatego uważam, że reformę służby zdrowia w Polsce należy rozpocząć od pacjentów. Spróbuję to udowodnić na przykładzie mojego ostatniego dyżuru w ramach całodobowej opieki lekarza POZ.
W trakcie pełnionego dyżuru od godziny 19 w piątek do godziny 8 rano w niedzielę udzieliłem 80 porad. Z jakimi schorzeniami zgłaszają się pacjenci na dyżur? Bardzo różnymi. Ból gardła, gorączka, ból brzucha, biegunka, kaszel, kolka nerkowa, nadciśnienie tętnicze, bóle w klatce piersiowej, uczulenia itd. Kilku pacjentów zgłosiło się w celu przepisania stale przyjmowanych leków. Jednemu pacjentowi odmówiłem udzielenia porady. Nagle sobie przypomniał, że potrzebuje pieczątkę lekarza do karty badań sportowca. Typowy, nagły przypadek medyczny. Przebój dyżuru? Był, a jakże. Jakaś pani zadzwoniła aby wezwać lekarza do stwierdzenia zgonu. Od słowa, do słowa, okazało się, że chory jeszcze żyje, ale według wzywającej znajduje się w agonii. Pielęgniarka poleciła natychmiast zadzwonić na pogotowie i wezwać zespół reanimacyjny. Po dwóch godzinach zgłosił się ktoś z rodziny po receptę na leki zlecone przez lekarza z pogotowia. Pacjent przeżył. Cóż, raz jeszcze okazało się, że edukacja zdrowotna naszego społeczeństwa jest zastraszająco niska.
Konstrukcja przepisów NFZ, dotyczących opieki lekarskiej na dyżurach jest bardzo ciekawa. Poniżej przytaczam fragmenty tychże przepisów.

Rozdział 10
Nocna i świąteczna opieka lekarska i pielęgniarska w POZ
§ 46
Nocna i świąteczna ambulatoryjna opieka lekarska i/lub pielęgniarska w POZ

1. Świadczeniami nocnej i świątecznej ambulatoryjnej opieki lekarskiej i/lub
pielęgniarskiej w POZ są świadczenia opieki zdrowotnej udzielane
w ambulatorium, odpowiednio przez lekarza lub pielęgniarkę w przypadku
nagłego zachorowania lub nagłego pogorszenia stanu zdrowia
świadczeniobiorcy, a także świadczenia udzielane w związku z potrzebą
zachowania ciągłości leczenia, pozostające w zakresie zadań
świadczeniodawcy POZ.
3. Świadczenia są udzielane od poniedziałku do piątku w godz. od 18.00 do 8.00
dnia następnego oraz w soboty, niedziele i inne dni ustawowo wolne od pracy
od godz. 8.00 do 8.00 dnia następnego.
4. W ramach nocnej i świątecznej ambulatoryjnej opieki lekarskiej i/ lub
pielęgniarskiej świadczeniodawca jest zobowiązany do:
1) zapewnienia świadczeniobiorcy niezbędnej pomocy medycznej;
2) zapewnienia świadczeniobiorcy ciągłości leczenia, w przypadkach
wymagających dalszego postępowania, poprzez wskazanie ośrodków
i miejsc, w których proces przywracania zdrowia może być kontynuowany;
3) orzekania i opiniowania o stanie zdrowia w uzasadnionych przypadkach.
5. Lekarz i/lub pielęgniarka udzielający/a świadczeń realizuje zadania wymienione
w ust. 4 w szczególności poprzez:
1) świadczenia zdrowotne lekarskie udzielane w warunkach ambulatoryjnych,
z wyłączeniem stanów bezpośredniego zagrożenia życia, a w szczególności:
utraty przytomności, upadków z wysokości, złamań, wypadków
komunikacyjnych, nagłych zaburzeń świadomości, urazów wypadkowych
powstałych w nagłych sytuacjach, nagłej duszności, porażenia prądem
elektrycznym, porodu oraz dolegliwości związanych z ciążą;
2) świadczenia udzielane przez pielęgniarkę w gabinecie zabiegowym lekarza
poz lub gabinecie pielęgniarki POZ zlecone podopiecznym przez lekarzy
ubezpieczenia zdrowotnego działających w ramach umów z Narodowym
Funduszem Zdrowia, wynikające z potrzeby zachowania ciągłości leczenia
i pielęgnacji.
6. W przypadku konieczności wezwania zespołu ratownictwa medycznego,
odpowiednio lekarz lub pielęgniarka pozostaje w miejscu udzielania świadczenia
do czasu przyjazdu zespołu. W tej sytuacji interwencja zespołu rozliczana jest
w ramach odrębnej umowy zawartej przez oddział wojewódzki Funduszu ze
świadczeniodawcą realizującym świadczenia w tym zakresie.

Ciekawe ilu pacjentów zna te przepisy? Oni są tylko przekonani, że wszystko w ramach dyżuru im się należy. NFZ skonstruował przepisy tak, że lekarze są z góry na przegranej pozycji. Przecież nawet przepisanie leku można potraktować jako zachowanie ciągłości leczenia. Około 80% pacjentów trafiających na dyżur absolutnie nie wymaga pomocy lekarskiej, tym bardziej natychmiastowej. Są oni jednak przyjmowani ze strachu przed karami nakładanymi przez NFZ. Bo dla NFZ pacjent ma zawsze rację i same prawa. Dlatego szlag mnie trafia, jak ponownie słyszę, że reformę służby zdrowia zaczyna się od praw pacjenta. A słyszał ktoś o prawach lekarza? A po co? Lekarz ma same obowiązki. A słyszał ktoś o obowiązkach pacjenta? A po co? Pacjent ma same prawa.
Drodzy Pacjenci, spróbowałby ktoś w Niemczech czy Anglii przyjść do lekarza o 3 nad ranem, z bólem gardła i temperaturą 37,2… Pomimo ubezpieczenia otrzymałby za to taki rachunek, że więcej tego by nie zrobił. Kolejny przykład - tzw. grypa żołądkowo-jelitowa. Właśnie sporo takich zachorowań notuje się w Anglii. I co robi angielska służba zdrowia? Pielęgniarka wysyła do wszystkich swoich pacjentów informację o sposobie leczenia i przeciwdziałania epidemii. Żaden pacjent nie zgłasza się do lekarza. Bo i po co? Aby zwiększać ryzyko epidemii? Pracodawcy zgłasza niezdolność do pracy i tyle. A w Polsce? Zupełnie inaczej. Poradnie POZ pełne pacjentów zarażających jeden drugiego. Lekarze ulegają presji pacjentów i bez sensu szastają antybiotykami. Ja to rozumiem, szkoda czasu na tłumaczenia i kłótnie z pacjentami. Mnóstwo pacjentów przychodzi po zwolnienie z pracy tzw. druk ZLA. A przecież wystarczyłoby czerpać wzorce i uczyć się od mądrzejszych. Ale to nie w Polsce. My musimy po raz kolejny odkrywać Amerykę, wstrzymać Słońce i poruszyć Księżyc. Nieważne, że Czesi, Słowacy i Węgrzy już dawno wyprzedzili nas w reformach służby zdrowia. My ciągle tkwimy w tym samym grajdole, zwanym NFZ.

Propozycja

6 stycznia 2008

Mam propozycję dla wszystkich Szanownych Czytelników. Utwórzmy wspólnie listę polskich pseudopolityków, do których ma zastosowanie sławne powiedzenie - “gdyby głupota miała skrzydła to fruwałbyś jak gołębica”. Moim zdaniem ci, którzy znajdą się na czołowych miejscach takiej listy powinni być bojkotowani przez wszelkie media i stopniowo eliminowani z życia politycznego Polski. Koniec z reklamą głupoty i chamstwa. Na początek moje typy:
Nelly Rokita 
Joanna Senyszyn
Leszek Miller
Aleksander Kwaśniewski
Jacek Kurski
Zbigniew Ziobro
Wielu “wybitnych” pewnie pominąłem. Oczekuję na dalsze propozycje. Może wyjść z tego bardzo ciekawy ranking. 

Ach ten Palikot

5 stycznia 2008

Poseł Palikot to wielki szczęściarz… Podobno przed aresztowaniem uratowało go zwycięstwo Platformy w ostatnich wyborach. A było to tak:

“Jak zwykle rano premier Kaczorek otrzymał swoją prasówkę. Ten wielki miłośnik kotów od razu zwrócił uwagę na artykuł poświęcony pali-kotom.
- O nie, tego już za wiele - wrzasnął wściekły Kaczorek.
Złapał za telefon i nacisnął przycisk do automatycznego połączenia z ministrem Ziobrą.
- Zbyszek?
- Tak szefie, słucham - odpowiedział przejęty Ziobro.
- Czym wy się zajmujecie do cholery? Pewnie znowu szykujesz się do konferencji, a tu w Lublinie koty palą.
- Jak to szefie? Nie może być.
- A może, może. Ty gazety czytaj lepiej. Tam zwyrodnialcy jacyś mieszkają. Bandyci jedni. Ty mi natychmiast CBA uruchom i pali-kotów wszystkich aresztuj. Natychmiast, powtarzam. Natychmiast.
- Tak jest szefie. Już się biorę do roboty - odpowiedział blady jak ściana Ziobro i usłyszał tylko trzask odłożonej słuchawki. W taki sposób szef jeszcze nigdy z nim nie rozmawiał.
Błyskawicznie połączył się z szefem CBA i zażądał natychmiastowego zatrzymania lubelskiego pali-kota. Machina CBA została uruchomiona. CBA w ciągu paru dni namierzyło pali-kota i już zamierzało go zatrzymać ale okazało się, że… Platforma wygrała wybory.”

I w ten oto sposób poseł Palikot nadal cieszy się wolnością.
A Kaczorek? Pewnie do dzisiaj, biedny ma kota… na punkcie pali-kota.