A jednak Nelli…

Do dzisiaj za największego spryciarza PiSuaru uważałem Sośnierza. Myliłem się. Chylę czoło przed posłanką Nelli Rokita-Arnold. To dopiero spryciara! Najpierw pokazała mężusiowi gdzie jego miejsce (gary, sprzątanie, prasowanie, zakupy, śmieci itd.), potem zahaczyła się w kancelarii prezydenta jako specjalistka ds kobiet, a w końcu okazało się, że wszystko to tylko po to aby zostać posłanką. I została, otrzymując zaledwie 6367 głosów. Ważne aby dobrze ustawić się w życiu. Tak w ogóle wydaje mi się, że ta jej fucha u prezydenta to wielka ściema. Prawdopodobnie trafiła tam aby pomagać Kaczorkowi w opanowaniu języków obcych. Na tym Nelli zna się bardzo dobrze. Ludzi do zadań specjalnych często zatrudnia się na fikcyjnych stanowiskach. Zastanawiam się też dlaczego ta przyszywana Polka nie reprezentuje w Sejmie mniejszości niemieckiej lub rosyjskiej? Ale z nią nigdy nic nie wiadomo, więc może jednak…

Skomentuj